spacerkiem po Kopenhadze

Życie jest przyjemne. O tym własnie jest Kopenhaga. Klimat tutaj bałtycki, słońce jasne, ale nie grzeje zbyt mocno, zimny morski wiatr, częste zmiany pogody, przelotne deszcze i długie godziny zimnej mżawki. Nie można zapomnieć że gdyby nie morze nie było by portu, gdyby nie port nie było by Kopenhagi.
Podobno to holendrzy wymyślili „przytulność”, ze swoimi kamienicami nad kanałami, dużymi oknami, za którymi tak miło toczy się życie w rodzinnym ciepełku. Tym przjemniejsze, im zimniejszy wiatr i deszcz bardziej zacina. Duńczcy wzieli holenderski przepis na przytulność, zmniejszyli wszystko troszkę i mają tu jeszcze przytulniej. Kopenhaga jest miastem dla ludzi, na ludzką skalę, wszystko tutaj jest w zasięgu spaceru. Ulice w centrum zamienione na handlowo-turystczny deptak jaki znajdziecie w miastach tej części Europy. Tłumny, kolorowy, przyjzany, przepływający lekko. Kawiarnie, bary, kolorowe witryny.
Zachowały się tutaj osie kompozycyjne i widokowe, o które dba się i współcześnie.
W dawnej architekturze pałacowej i miejskiej widać bardzo silne wpływy holenderskie, zwłaszcza renesansu i wczesnego baroku, miejscami przypomina mi się Gdańsk. Kamienice miejskie też powtarzają wzorce niderladzkie. To co typowe dla architektury Kopenhagi, to surowość, czy może raczej skromnosć bioroąca się stąd, że bardzo oszczędnie stosuje się tu ozdoby i ornamenty.
Sam zamek Rosenborg też ma w sobie ten rodzaj prostoty, jest elegancki, wysmukły, główna fasada zwieńczona trójkątną attyką. Zbudowany w pierwszej ćwierci XVII wieku, ale podobno reprezentuje niderlandzki, północny renesans. A jaki park! (ale o tym później)
W architekturze XVIII-wiecznej, zwłaszcza pałacowej, widać wpływy saskie. Co nie jest zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że matka Augusta II była duńską księżniczką, a podobnych związków dynastycznych było więcej.
We współczesnym planowaniu miasta widać dbałość o szczegóły i ostrożne, ale zdecydowanie szczęśliwe połączenia bardzo starego z bardzo nowym. Nie tylko podtrzymuje, ale akcentuje się XVIII-wieczną oś kopozycyjną założenia pałacowego Amalienborg. Centrum założenia jest ośmiokątny plac z czterema pałacami. Oś na jednm końcu otwiera się na „Kościół marmurowy” na planie centralnym, z monumentalną kopułą, na drugin końcu – kanał i współczesny gamch opery na wyspie. Ta opera, jest jak na razie jedynym współczesnym zgrzytem architektonicznym, ale to osobna historia i chodzi w niej o pieniądze.

Reklamy

2 komentarze do “spacerkiem po Kopenhadze

  1. Christiania….tak
    Pomieszanie radosnej abnegacji z nieludzkim bałaganem, nawet śmietnikiem. Przedziwna muzyka dobiegająca z drewnianych baraków. Emigranci wszystkich kolorów, kształtów i języków. 90% spotkanych to mężczyźni. Na straganach to co na dowolnym podlejszym bazarze oraz wszystko do palenia.
    Skręty grube jak cygara, stragany z haszyszem i marihuaną oraz zielonymi krzaczkami w doniczkach.
    Zdecydowanie poza regułami i prawem, ale nie znalazłam tam wiele z radosnej, naiwnej i przyjaznej atmosfery hipisowskiej. Ta legenda już chyba niekatulana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s