Muzeum po duńsku?

Zaczyna się jak zwykle, filiżanka kawy i uruchomienie komputera. Potem z pozoru też jest tak samo, przechadzka po pałacu, sprawdzanie w bazie danych, książki – wyszukiwanie informacji. I rozmowy, rozmowy, rozmowy. Rożnica jest w intensywności i okolicznościach zewnętrznych. Przyjechałam tutaj w bardzo gorącym czasie, pojawiłam się w muzeum dosłownie w dniu uruchomienia nowej strony internetowej i w ostatniej fazie wdrażania nowego systemu informacji na ekspozycji, No i jeszcze otwarcie dwóch wystaw, pierwszej dziś, drugiej za dwa tygodnie. Bardzo intensywna praca. W zupełnie naturalny sposób włączyłam się w rozbudowę strony internetowej i opracowywanie wyboru obiektów, o których informacja na ekspozycji będzie poszerzona. Moje spojrzenie świeżym okiem i z zewnątrz, wsparte wiedzą historyczno-sztuczną jest potrzebne i może zaowocować nowymi pomysłami. Wymaga to oczywiście ode mnie ogromnej pracy nad poznaniem zbiorów, bo czym innym jest historyczno-sztuczna ocena wartości artystycznej przedmiotów, a czym innym jest znajomość historii i umiejętność rozpoznania narodowej ikonografii, symboliki, pamiątek narodowych którymi mogą być przecież przedmioty całkiem banalne. Mam przygotować recenzję nowej strony internetowej, która w swojej zawartości i strukturze bardzo różni się od naszej. Jest dużo bardziej powściągliwa, skromniejsza w atrakcje i skupiona niemal wyłącznie na zabytkach. Krótko mówiąc, nie mają tu Muzeum Wirtualnego (co byśmy zrobili bez EG!).

Drugim zadaniem, bezpośrednio dotyczącym komunikacji z publicznością będzie przygotowanie własnego projektu wyboru zabytków, które zostaną włączone do bardzo nowoczesnego systemu informacji na ekspozycji.

Trochę przy okazji, przekopując się przez tutejsze wspaniałe zbiory, tworzę bazę, czy może raczej chmurę danych – takie imaginarium zbiorów Sobieskiego. O tym opowiem jak wrócę, na razie mogę zdradzić, że pierwszy inwentarz kolekcji królewskiej w Rosenborgu jest z 1696 roku, data wygląda znajomo? Przyjeżdżając tutaj wiedziałam o dwóch zabytkach, które bezpośrednio pasują do opisów z naszego inwentarza Sobieskiego. Nie twierdzę, że są te same, ale takie same. Teraz ta chmura przedmiotów dających się porównać i odnieść do opisów zbiorów wilanowskich, znacznie się poszerzyła, znacznie.

Co jeszcze tutaj robię? Obiecano mi, że ponieważ zespół muzeum jest bardzo nieliczny, wszyscy będą musieli włączyć się w finalny etap przygotowania wystawy z okazji 350-lecia wprowadzenia władzy absolutystycznej. Wszyscy – to znaczy też i ja, finalny – znaczy głównie bardzo praktyczne zadania. Zabieram się więc do roboty.

trzymajcie kciuki

1 komentarz do “Muzeum po duńsku?

  1. A jeśli chodzi o komunikację po duńsku – wybieram się z szefem tutejszych kuratorów Jorgenem Heinem do kopenhaskiego archiwum. Mają tutaj kopie dwóch polskich dokumentów z XVI i XVII wieku z opisami wizyt i uroczystości na duńskim dworze królewskim. Podobno do lat czekali na kogoś kto będzie potrafił to przeczytać, zrozumieć i przetłumaczyć, na duński oczywiście 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s