Pierwszy dzień w prawdziwej pracy

Pierwsze dwa dni naszego pobytu poświęcone były poznawaniu i zwiedzaniu. Najpierw Pałac – tym razem pomieszczenia reprezentacyjne – Galeria luster, Salon Wojny i Pokoju Wielka Galeria Bitew – gdzie zgromadzono XIX stowieczne przedstawienia  największych bitew w historii Francji – oczywiście tylko tych zwycięskich. Kilka kilometrów zwiedzania. Po południu poznawaliśmy organizację instytucji – różne działy. Wczoraj wizyta robocza w pałacyku   Malmaison, który należał do żony Napoleona I- Josephine de Beauharnais. Trwało sprzątanie, pastowanie odkurzanie – coś dla mnie.

Dzisiaj to pierwszy prawdziwy dzień w pracy. Okres jest gorący ponieważ przygotowywana jest  wielka wystawa – „Science et curiosites a la cour de Versailles” – w skrócie” nauka na dworze wersalskim” – więc cała ekipa monterów jest zaangażowana. Oprócz tego już w przyszłym tygodniu ma nastąpić uroczyste otwarcie salonu  „Wielkiego Nakrycia Stołu” – w zeszłym roku plafon tego pomieszczenia był jeszcze w trakcie konserwacji  –  z Elżbietą M. miałyśmy okazję przyglądać się pracy konserwatorów z bliska. Teraz wygląda pięknie, ale trwają prace w niższych partiach. I jeszcze jedno wydarzenie: do Korei, do Seulu przygotowywany jest transport dużej wystawy pt. ” Królowe i królowie Wersalu”  i właśnie dzisiaj przygotowywałyśmy z Florence opinie konserwatorskie do obrazów. No więc właściwie nic nowego tylko skala inna. Magazyny rozmieszczone są w różnych miejscach. Pomiędzy Wielkimi Stajniami, gdzie mieści się nasze biuro a pałacem, gdzie znajdował się jeden z magazynów odległość wynosi 0,5 km i kilka razy ją dzisiaj pokonałyśmy. Dodam, że biuro znajduje się na wysokim trzecim piętrze.  Poznawanie Wersalu od kuchni jest naprawdę bardzo ekscytujące.

  Na zdjęciu pan pastuje parkiet w pałacyku w Malmaison

1 komentarz do “Pierwszy dzień w prawdziwej pracy

  1. To całkiem miłe, i wbrew pozorom dosyć interesujące, odkryć, że inni pracują podobnie, że zmagają się z podobnymi problemami. Ja dziś, przy montażu wystawy, doświadczyłam trudnego wypracowywania porozumienia i kompromisu pomiędzy kuratorem, a konserwatorem. Na jednej szali było bezpieczeństwo, na drugiej – chęć jak najlepszego wyeksponowania obiektów.
    I okazuje się, że to całkiem krzepiące, kiedy mówi się drugiemu kuratorowi: ja Cię doskonale rozumiem, w naszym muzeum to wygląda podobnie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s