Witajcie na Dachu Świata…

„Welcome to the roof of the world” powiedział   Bertrand , mój wersalski partner, otwierając po mozolnej  wspinaczce krętymi schodami niepozorne drzwiczki. Następuje zachłyśniecie światłem i przestrzenią: Wersal zniknął!  Pozostała tylko samotna wyspa  masywu górnej części kaplicy, budząca respekt i prowokująca zarazem.  Wokół niej nieskończona przestrzeń.  W ruch idą aparat fotograficzny i lornetka, z którymi nie rozstaję się tutaj w pracy. Pierwsza sesja, która  dzięki wyśmienitej pogodzie pozwoliła na zanotowanie tych  wszystkich wrażeń, ze względu na liczbę zdjęć „nie do odrzucenia” została umieszczona poza blogiem  na Flickrze:

http://www.flickr.com/photos/10196268@N05/sets/72157625147165210/

A  kiedyś było jeszcze wyżej… na poniższych sztychach widać na dachu Kaplicy Królewskiej latarnię, która wieńczyła  sylwetę  całej rezydencji od  początku, czyli 1706 roku. Zbudowana z drewna, z ołowianym przekryciem pokrytym złoceniami była powodem nieustannych problemów z przeciekami dachu kaplicy,więc  postanowiono ją  rozebrać, co w końcu stało się w 1766 roku.

Obecnie istnieje projekt jej odtworzenia, w ramach generalnej konserwacji dachu kaplicy planowanej na lata 2015-2017. Ta  zdemontowana latarnia jest rzadkim tutaj przypadkiem ingerencji w struktury przestrzenne  z powodów  technicznych. Na ogół wszelkie zmiany dokonywane były z pobudek politycznych.  Rewolucja kontra królestwo, cesarstwo kontra republika, republika kontra restytucja i tak dalej.  Do ciekawostek należy republikańska riposta w wyścigu o ”kto wyżej”:  znajdujący się  naprzeciw pałacu wersalski ratusz jest karykaturalnie wyciagniety w górę, niczym komputerową myszką, choć powstał w dziewiętnastym wieku.

Pozostałe rzeczy trwają. Porównanie zdjęć  i rycin pozwala na stwierdzenie, że przylegające do pałacu zbiorniki  nadal sprawiają, że w ogrodach  woda tryska z fontann wysoko pod niebo tylko dzięki grawitacji wyzwolonej różnicą poziomów. Tak jak przed 400 laty.

Jest jeszcze coś, co umożliwia porównanie sztychów i fotografii: widok z dachu ujawnia zmiany w krajobrazie wokół pałacu. Ale dopiero widok z dachów. Bo kiedy stanie się na szczycie tarasu ogrodowego – oraz o ile nie  wpadnie się przy tym plecami na kontrowersyjnego  złotego Buddę (widać go na którejś z fotografii) autorstwa Takashiego Murakamiego – można patrząc  ponad Grad Canal kontemplować  widok absolutnie nie zmieniony od 400 lat. Nie jest to przypadek. Żeby zapobiec jakiejkolwiek ingerencji w krajobraz, Wersal stara się wykupywać  grunty na osi widokowej, a co najmniej negocjować z władzami położonych tam miejscowości , oferując w zamian różne przywileje w korzystaniu z wersalskich atrakcji. Jest to widok bezkresny – i dziwne uczucie – i myślę, że tak właśnie mogliby czuć  się ludzie  podróżujący w kapsule czasu.

A wracając do Paryża, Paryż potrafi również ….

….nieźle zdenerwować!

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s