Muzea „za zamkniętymi drzwiami”.

Dzięki wersalskim kolegom i wersalskim  identyfikatorom mamy niebywałą okazję docierać tam, gdzie nie udaje się dotrzeć regularnym turystom. Podróże potrafią być długie – 150 kilometrów dziennie przestało być  czymś nadzwyczajnym. Fascynujące i wyczerpujące zarazem. Ostatni weekend (piątek – sobota – niedziela) był kontynuacją  cyklu wizyt w rezydencjach w jakiś sposób powiązanych z Wersalem – poprzez style, lub historyczne postacie.   Oprowadzani przez kuratorów i zarządców zaglądamy do pomieszczeń nie oglądanych przez nikogo, wychodzimy na dachy,  zwiedzamy muzea zamknięte na cztery spusty, poznajemy szczegóły przygotowań do dużych projektów konserwatorskich. To jest bardzo cenna i smakowita strona uczestniczenia w programie Leonardo…

Alors, ostatni weekend:

Piątek: Fontainbleau, dawna rezydencja kolejnych władców Francji, zachowała struktury i nawarstwienia datujące się od 1137, poprzez renesans, manieryzm,  empire, aż po neostyle.

Sobota: Compiegne, wraz Fontainbleau i Wersalem  tradycyjne miejsce pobytu i pracy królów oraz cesarzy, w obecnej lokalizacji od czasów Karola V, a w obecnym stylu od czasów Ludwika XV (wg projektu Ange-Jacquesa Gabriela, którego znamy również z Wersalu i Fontainbleau).

Sobota: Pierrefonds,  Napoleon III i …. Violet le Duc.

Zatrzymajmy się teraz na chwilę w Pierrefond, jako że drugi żywot tego wielkiego założenia obronnego rozpoczęł się za sprawą Eugene’a  Violet Le Duc,  twórcy jednego z dwóch radykalnych nurtów myśli konserwatorskiej, którego dzieło na długo wyznaczyło – wraz z myślą Johna Ruskina po przeciwnej stronie – granice dyskursu, w którym mieści się wszystko co ma do powiedzenia współczesna konserwacja dzieł sztuki. To nazwisko zna – musi znać –  każdy konserwator…

Pierwszy żywot tej założonej w 1393 przez Ludwika Orleańskiego twierdzy zakończył kardynał Richelieu w 1616 , burząc ją do stopnia uniemożliwiającego wykorzystanie do celów militarnych przez zbuntowany przeciw Ludwikowi XIII (założyciel Wersalu) odłam arystokracji. W 1857 Napoleon III polecił odtworzyć część zamku, poszukując miejsca na prywatną romantyczną siedzibę. Odbudowa przeprowadzona przez  Eugene’a Violet le Duc zrobiła na mocodawcy takie wrażenie, że zlecił odtworzenie całego zamku, na swój koszt, po czym przekazał gotowe dzieło państwu.

Skupiony w codziennej pracy  na poszukiwaniu jak najlepszych rozwiązań technicznych służących zachowaniu substancji zabytkowej w dobrym  stanie nie zastanawiam się zbyt często, czy granice dyskursu pozostają te same, czy może drgnęły nieznacznie, czy wreszcie ogóle przestały obowiązywać?  Czy konserwacja dzieł sztuki nie pozostała czasem w tyle , tkwiąc w swoich nowoczesnych – czyli, jakby nie patrzeć, już przestarzałych – korzeniach?  Te i inne pytania przemykają mi przez głowę w tempie 100  kilometrów na godzinę w drodze powrotnej do Paryża.

Niedziela: Luwr, kompleks pomieszczeń Napoleona III (na szczęście tego dnia tylko ten kompleks!)

A może  to Luwr ze swoją szklaną piramidą jest odpowiedzią na pytania postawione w Pierrefonds?  Piramidę odbieram jak najbardziej pozytywnie, ponieważ nic nie jest w niej oczywiste.  Prawdziwe przeznaczenie tego miejsca, czyli recepcja ruchu turystycznego,  pozostaje ukryte dopóki nie wkroczy się do środka,  a estetyczny dialog z masywem Luwru nie jest wyłącznie grą kontrastów : skomplikowana struktura wiązań między poszczególnymi elementami konstrukcji piramidy jest wywiedziona z geometrii francuskich ogrodów. Całość znajduję jako jedną ze starannie przemyślanych odpowiedzi na pytanie, które przywołała Marta opisując swoją przygodę z rzeźbami Murakamiego we wnętrzach Wersalu: czegóż to możemy, obcując z zabytkami minionych epok, dowiedzieć się o sobie samych?

Ale zdarzają się też dużo mniej przemyślane odpowiedzi: wędrując po wnętrzach Luwru natykam się na widok przez okno, ukazujący dawny dziedziniec, obecnie przekryty szklaną kopuła, z posadzką amfiteatralnie zagłębioną na kilka pięter. Każdy z tych gestów z osobna jest do bólu  logiczny i funkcjonalny, ich celem jest dać schronienie i możliwość oglądania  kolekcji starożytnych rzeźb. Właśnie funkcjonalność za wszelką cenę – to jest chyba problem tego miejsca, bo  jako całość wydaje mi się ono  zupełnie niezrozumiałe…żeby nie powiedzieć więcej . Ale w pewnym sensie doceniam ten widok: jest dla mnie przestrogą przed brakiem refleksji, przed pośpiechem,  przed naiwnymi powtórzeniami, przed mechanicznym działaniem. No cóż, nie mam wyjścia i zamieszczam go poniżej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s