Walton-on-Thames i inne przygotowania

No to uff… 🙂 Mam gdzie mieszkać. Zdecydowałam się na miasteczko w niedalekiej odległości od Hampton Court, muzeum, w którym będę pracować. Zamieszkam u pary Anglików, pracowników muzeum, na co moja nauczycielka angielskiego już zaciera ręce! Całodobowe wnikanie w kulturę, zapowiada się fascynująco.. i wyczerpująco 🙂
Za rozmachem Londynu tak bardzo nie tęsknię, kilkugodzinne dojazdy wydały mi się zbyt absorbujące, abym jeszcze znalazła czas na londyńskie rozrywki. Za to angielska prowincja może być ciekawym doświadczeniem. Miasteczko jest małe, acz urokliwe, położone nad Tamizą. Gospodarze traktują mój przyjazd raczej jak odwiedziny koleżanki po fachu niż bezosobowe wynajęcie pokoju. Obiecują wspólne gotowanie i rozmowy o duchach z Hampton Court 🙂 Będę meldować, czy jakiegoś spotkałam.
Trwają też ciągle mejlowe uzgodnienia z kolegą z Hampton Court odnośnie programu stażu. Spinamy moje plany stażowe z klarującym się już kalendarzem wydarzeń w HC i zadaniami pracowników, z którymi będę współpracować. Już wiem, że staż będzie miał charakter międzydziałowy – problematyką osób niepełnosprawnych zajmuje się tam zarówno edukacja (przygotowanie warsztatów, narzędzi edukacyjnych), jak i specjalista z działu obsługi gości (fizyczny dostęp, ułatwienia architektoniczne, technologie asystujące). Już doceniam ich zaangażowanie w organizację stażu i jak najpełniejsze wykorzystanie mojego pobytu. To bardzo dobry znak i pomyślna wróżba owocnego wyjazdu.
Do pakowania walizki jeszcze trochę zostało. Trzeba tylko pamiętać o zakupie większej ilości przejściówek do wtyczek 🙂

2 komentarze do “Walton-on-Thames i inne przygotowania

  1. Doleciałam i od trzech dni usiłuję się ogarnąć, co wcale nie jest takie proste 😉 Dużo nowych ludzi, nowych zadań, praktycznych wyzwań…
    I jeszcze ci gospodarze… Wracamy z pracy przed 18, idziemy całą trójką do kuchni gotować obiad, ok. 19.30 zaczynamy jeść, jemy, gadamy, pijemy herbatę (jest święta w Anglii!), gadamy, pijemy drugą herbatę, przejadamy ptasim mleczkiem i nagle jest 22-23 🙂 I jak tu znaleźć czas na cokolwiek? Kurczę, „Annę Kareninę” sobie wzięłam, martwiąc się, czy nie za mało, a wystarczyłby ostatni numer „Przekroju” – przy takiej realizacji i tak bym go pewnie nie doczytała… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s