We franciszkańskim habicie

Tak, tak… to prawda, wstąpiłem do zakonu. Co prawda jedynie na dwie godziny w sobotę, ale i tak było to niezapomniane przeżycie. W sobotę z własnej woli przyszedłem do pracy, żeby wziąć udział w programie dla rodzin pt. „Wstąp do zakonu”. Carlos, rekonstruktor zatrudniany przez ów centralny instytut (IMC) na potrzeby państwowych instytucji, poprowadził zajęcia o życiu franciszkanów w XVIII wieku w Mafrze. Było sporo dobrej zabawy i zwiedzanie niedostępnych zazwyczaj pomieszczeń klasztoru. Każdy dostał własny habit i tak przebrani wszyscy – łącznie z Fernandą Santos (szefem działu edukacji), pułkownikiem ze szkoły wojskowej robiącym zdjęcia, dwiema wolontariuszkami i mną – poszliśmy dalej. Wszystko odbyło się dość prostymi środkami, ale Carlos uniósł na swoich barkach ciężar rekonstrukcji. Każdy zresztą już na samym początku dostał jakąś funkcję w zakonie, więc wszyscy zostali wciągnięci w akcję. Klimat był zaiste nieziemski…

Ponieważ ostatecznie wszyscy wystąpiliśmy z zakonu, w niedzielę udałem się po cywilnemu do Lizbony. W Muzeum Azulejos, zgłębiając tajniki tej jakże portugalskiej dekoracji, natrafiłem na bardzo ciekawy projekt, finansowany z Unii, dotyczący informacji dla osób niewidomych. Wybrane obiekty były opisane alfabetem Braille’a, co więcej ogólny wygląd obiektu oddawała miniatura na tablicy, gdzie przy pomocy różnych materiałów, wzorów i faktur odwzorowywano oryginalne dzieło. Przy wielkiej panoramie Lizbony sprzed trzęsienia ziemi np. niebo było gładkie, rzeka była w niewielkie fale, pola i ziemie miały wzór w kratkę, domy zaś w pionowe pasy. Jak to dokładnie wyglądało można zobaczyć na fotografii, w każdym razie było to również dość ciekawe dla dzieci. Jedna z osób odpowiedzialnych za ten system będzie również pracować w Mafrze przy organizacji muzeum rzeźby dla osób niewidomych.

W poniedziałek zaś czas spędziłem głównie na konstruowaniu mojej propozycji układu strony internetowej Mafry, po rozrysowaniu wszystkiego umówiliśmy się na wtorek na konsultacje. Doświadczenie wilanowskie było oczywiście nieocenione… poza tym ich strona jako że będzie skromniejsza jest oczywiście prostsza do zaplanowania. W zeszłym tygodniu zapoznawałem się także z ich ankietami dotyczącymi przyjęć gości, niektóre – te dotyczące działu edukacyjnego – są przygotowane przez Mafrę, te dotyczące ogólnego przyjęcia gości przez IMC. Szkoda, że nie mają osobnej ankiety badającej to, co mnie akurat najbardziej by interesowało – wolontariat. Ale np. wolontariat będzie osobną zakładką na ich stronie głównej, to już wymownie świadczy o znaczeniu, jakie przypisują wolontariuszom. Z niektórymi miałem okazję porozmawiać i jakkolwiek początki ich pracy były często dość przypadkowe (zabrakło w Mafrze ludzi do jakiegoś projektu), to teraz wolontariusze stanowią silną, związaną z miejscem i bardzo ważną i w znacznej mierze sprofesjonalizowaną (!) grupę. W końcu drobne prace konserwatorskie, odgrywanie ról teatralnych, czy czyszczenie zabytkowych ksiąg w bibliotece to zajęcia wymagające i wiedzy i umiejętności. Zapoznałem się także z ofertą sklepu i souvenirów, ale i tutaj wiele do powiedzenia ma IMC. Ciekawe jest, że w znacznej mierze w Portugalii współpracuje się z designerami i projektantami np. biżuterii, którzy tworzą rzeczy inspirowane miejscem. Miałem okazję uczestniczyć w ocenianiu nadesłanych propozycji. Innym ciekawym pomysłem jest seria gadżetów do kolekcjonowania w różnych państwowych muzeach, np. te same (lub podobne) zabawki dla dzieci mają podobny motyw, np. narysowanego króla związanego z danym miejscem. To tak jakby np. zrobić ołówek z Janem III Sobieskim z Wilanowa, Stanisławem Augustem z Łazienek i Zygmuntem III Wazą z Zamku Królewskiego. I wszystkie produkty serii sprzedawać we wszystkich tych miejscach. Tu jest to spowodowane centralnym zarządzaniem przez IMC, ale nie umniejsza to dobrej współpracy między muzeami.

W ‘międzyczasie’ prowadzimy sobie naukowe dyskusje o tutejszej rzeźbie i szkole rzeźbiarskiej. Mafra jest jak włoska enklawa pod tym względem. W bazylice jest wspaniała kolekcja marmurowych rzeźb odkutych przez najlepszych włoskich mistrzów działających ok. 1730 roku, a potem istniała tu słynna szkoła rzeźby prowadzona przez Alessandro Giustiego. Mam szczególną słabość do tej sztuki, wyrafinowanej i bardzo eleganckiej. To zagadnienie jest tu wciąż tematem dyskusji i jako że najważniejsza publikacja jest tłumaczona na angielski mogę i w tym brać udział. Był to również jakiś powód dla którego wybrałem właśnie Mafrę…

Z tej okazji i anegdota na koniec będzie o sztuce. Podczas prezentacji Wilanowa mówiłem nieco o naszej kolekcji sztuki orientalnej i jako przykład pokazałem naszą ulubioną chińską kulę. Następnego dnia Maria Tereza z Działu Edukacyjnego przynosi mi coś, co wygląda jak 2 razy mniejsza wersja naszej kuli (i ma w środku może z 8-10 warstw, choć oczywiście nie sposób policzyć). Mówi mi, że po prostu ma taką w domu i jest to ich ‘rodzinna’ pamiątka. To wspaniały kraj, gdzie ludzie mają chińskie kule w domach, prawda?

1 komentarz do “We franciszkańskim habicie

  1. No no Bracie Konradzie.
    Jeżeli chcesz to ja mam habit w domu. Mogę ci go pożyczyać od czasu do czasu.
    Wracajcie już z tych stypendiów. Ciekaw jestem waszych bezpośrednich wrażeń i opowieści!

    Apropo konkursu.
    Z zoną się głowiliśmy ale nie wygłowilismy
    Pani dr sugerowała jakichś 4 jeźdźców. Ja obstawiałem Monię Lizę, bo mi się wszystko z nią kojarzy, bo to jedyny obraz jaki znam.
    Co to było?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s