Spotkanie z duchem, czyli kolejne ciekawostki kulturowe

Najbardziej niesamowitej miałam okazję doświadczyć w piątkowy wieczór, który również postanowiłam spędzić w pracy. Otóż, brałam udział w Ghost Tour – organizowanym prawie co tydzień nocnym zwiedzaniu pałacu, w czasie którego niemal wszyscy liczą na spotkanie z duchem. W pałacu jest ich do wyboru, do koloru, cały katalog niesamowitych postaci. I drugi fascynujący katalog osób, które przeżyły spotkanie z tymi pierwszymi. 

W czasie wycieczki (tym razem mieliśmy nawet pełnię księżyca!) strażniczka prowadziła gości w miejsca, w których spotkano duchy, opowiadała historię każdego z nich. Pokazywała drzwi, które się samoczynnie kilkakrotnie otwierały, co zarejestrowały kamery przemysłowe. W kulminacyjnym momencie opowieści drzwi oczywiście znów otworzyły się z hukiem. Tym razem za nimi można było zobaczyć innego strażnika z groźną miną 😉 Ale goście podskoczyli z wrażenia naprawdę wysoko (no dobra, sama też podskoczyłam). Klimatu dopełniają tu i ówdzie powymieniane żarówki – w noc duchów świecą na niebiesko lub w ultrafiolecie.

Finałowym numerem Ghost Tour jest przejście przez Nawiedzoną Galerię – w co najwyżej trzyosobowych zespołach. Standardowe światła są oczywiście pogaszone, jest za to wiele kandelabrów imitujących migotliwe świece. Zadbano o efekty akustyczne w postaci szalejącego wichru, trzeszczących drzwi i podłóg. Po ścianach snują się cienie, bynajmniej nie nasze. Ci, co przeżyją, lądują w równie ciemnym i niezwykłym o tej porze dnia (a w zasadzie nocy!) Great Hall, gdzie mają okazję wypytać strażniczkę o szczegóły opowieści i posłuchać nocnych dźwięków pałacu.
Z tegoż tematu nie należy w UK zbyt głośno żartować – grupa liczyła ok. 30 osób, z czego znacząca większość zadeklarowała śmiertelnie poważną wiarę w duchy. Jedynie kilka osób podniosło rękę w kategorii „nie mam pewności, przyszedłem, żeby się przekonać”. Ja starałam się nie wyrywać. Każdy pałac i zamek w UK ma swojego ducha. W najsłynniejszych wycieczki z duchami to standard. Na stronie HRP jest cały dział poświęcony duchom i innym osobliwościom. To takie angielskie… 😉

Inna sprawa to emcjonalność Anglików. Słyszałam kiedyś o ich flegmatyczności, ale teraz już rozumiem, w czym rzecz. Przykład z wczoraj: autobus (tak, kolejna przygoda z autobusem! Nie miałam ani jednej podróży bez przygód!) spóźnił się dobrze ponad godzinę. Na przystanku masa zmarzniętych, zniecierpliwionych ludzi, którzy wchodząc do tego spóźnionego autobusu, całkiem grzecznie mówią kierowcy „dzień dobry” i bez szemrania zajmują miejsca. Niektórzy nawet się uśmiechają. No dobra, dwie Japonki na przystanku trochę ponarzekały, że spada standard obsługi tej linii. Ale wyobrażacie sobie w tej sytuacji Polaków? Ja na miejscu tego kierowcy, w Polsce, chyba wolałabym już wcale nie przyjechać…

Za to cała ich emocjonalność skierowana jest w wypowiadane z zaskakującą emfazą „heeee-llou” i „hooooow aaaaare youuuuu”. Przez pierwszych parę dni przyglądałam się z niedowierzaniem, że można az tak cieszyć się na widok kolegi z pracy czy pani w sklepie. Teraz robię już prawie to samo (przynajmniej się staram), żeby nikogo nie urazić moim brakiem radości 😉

Zdjęcia dzięki uprzejmości HRP

1 komentarz do “Spotkanie z duchem, czyli kolejne ciekawostki kulturowe

  1. Witaj, Moniko, jeśli wrócisz z uśmiechem na twarzy na widok kolegów z pracy, pań pilnujących, gości (tych zadowolonych i tych narzekających, bądź też wzburzonych czymś) i zostanie ci to na dłużej – to … jeden z punktów Echocast’owego szkolenia masz już przećwiczony!
    Była właśnie mowa o tym, że w naszym kraju uśmiech traktowany jest jako nagroda, a nie jako punkt wyjściowy w kontaktach z innymi ludźmi. Natomiast na zachodzie jest – jak sama piszesz – inaczej.
    Jakże więc nieswojo musi się czuć obcokrajowiec, przyzwyczajony do powitalnego skinienia głową lub choćby przyjaznego spojrzenia – gdy wchodząc do muzealnej sali wita go poważna, niechętna, lub nawet zacięta mina osoby pilnującej…
    Może pomyśli wtedy: „Gdzie się podział uśmiech? Może coś zrobiłem nie tak? Przeszkadzam? Albo wyglądam nienajlepiej… ”
    :o)
    Do usłyszenia
    M.
    ps. ja bym chyba nie zdecydowała się na towarzystwo duchów… :o/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s