„Jestem stażystą z Polski w pałacu w Mafrze, nie mówię po portugalsku, ale rozumiem niektóre zwroty.”

Zagadka, tym razem niestety bez nagród… o jakim pałacu mowa: jest prywatną letnią rezydencją królewską, gdzie nie obowiązywała aż tak sztywna etykieta, położoną kilkanaście kilometrów od stolicy, ma wspaniałe ogrody ze znakomitym zespołem rzeźb ogrodowych, ogromnym problemem jest pobliska ruchliwa droga i natężenie hałasu, są trudności we współpracy z lokalną społecznością, bo okoliczne osiedla są często jedynie sypialnią dla mieszkańców stolicy, urok tego miejsca jest absolutnie naturalny i nieodparty…

Jeśli pomyśleliście o Wilanowie to nie jest to zła myśl, ale akurat powyższy opis dotyczy pałacu Queluz pod Lizboną. Tam byłem w środę, by się zaprzyjaźnić, porozmawiać, zawiązać choć niewielką nitkę pod przyszłą współpracę. Czuję ogromną sympatię do tego pałacu, jest to tak wspaniałe, tak niesłychanie romantyczne i fascynujące miejsce, z pomarańczami i kanałem wyłożonym azulejos w ogrodach.

W Mafrze okazało się, że pomysł z ankietami w lokalnej kawiarni okazał się zupełnie udany, po niecałych dwóch dniach zebrałem 30 sztuk. Jest materiał do wyciągania wniosków. Po powrocie do Polski opracuję te dane, które uda mi się zebrać, myślę, że to również dla Mafry będzie interesujące studium przypadku pt. ‘jak nas widzą inni’. Z ciekawostek znalazłem ankietę, gdzie na pytanie „wiem, co mogę zobaczyć we wnętrzach pałacu w Mafrze” osoba dała najwyższą notę (zdecydowanie TAK), zaś na pytanie „ile razy byłeś(aś) do tej pory w pałacu w Mafrze” zaznaczyła, że „nigdy”. Takie kwiatki są zawsze, może to skutek wirtualnej wizyty w Internecie, a może przekonania „wszystkie te pałace są takie same”. Pewnie takich rzeczy będzie więcej. W każdym razie już sam fakt, że ludzie odpowiadają na te ankiety świadczy o tym, że jednak – w jakimś stopniu – lokalna społeczność Mafry istnieje.

Jedną z ważniejszych rzeczy dotyczącą tego stażu jest także poszerzenie mojej znajomości historii i kultury Portugalii. Znam królów Portugalii od XVII do XX wieku. Zwiedziłem Mafrę, Sintrę, Queluz, Lizbonę, Evorę i Tomar. Jadłem dorsza, pataniscas (dorsz w panierce, bardzo charakterystyczne danie), pieczone kasztany, mięso z dzika i grillowanego łososia oraz kilkanaście rodzajów ciast i ciasteczek, piłem porto, ginję i madeirę, znam podstawowe rodzaje kawy i objętości piwa od 0,1 do 0,5 litra, umiem zamówić sobie śniadanie w kawiarni po portugalsku, umiem też powiedzieć „Jestem stażystą z Polski w pałacu w Mafrze, nie mówię po portugalsku, ale rozumiem niektóre zwroty”. To naprawdę był udany wyjazd i mam nadzieję, że to tylko początek pięknej przyjaźni. Zdecydowanie utwierdziłem się w przekonaniu, że Portugalia to wspaniały kraj. To był przedostatni wpis. Podsumowanie merytoryczne napiszę po wszystkich dyskusjach.

1 komentarz do “„Jestem stażystą z Polski w pałacu w Mafrze, nie mówię po portugalsku, ale rozumiem niektóre zwroty.”

  1. Konrad, cieszę się, że wracasz, ale żal mi, że nie będziesz już pisał reportaży portugalskich… Taki fajny cykl udało Ci się zrobić, poznawczy i zabawny, a w tle widać Ciebie, jak się umacniasz w wiedzy, doświadczeniu i przekonaniach 🙂 nie tracąc poczucia humoru. Zastanawiam się, jak Ci włożyć w zakres obowiązków pisanie felietonów o Wilanowie – raz w tygodniu. To byłoby coś! Prus i Sienkiewicz pisali do gazet powieści w odcinkach, które teraz są lekturami szkolnymi. Jest się na co powołać 🙂 A może założymy Kółko Literackie, do którego wszyscy Leonardowicze wstąpią dobrowolnie choć obowiązkowo? Wracaj, czekamy i mamy przygarść nowych pomysłów (zwłaszcza naczelny). Tu w Wilanowie jesteś potrzebny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s