praca, Henryk VIII i kolory

Dni mijają tutaj bardzo intensywnie, a przez to bardzo szybko. Dziś już kończy się środa, a więc minął mi właśnie środek pierwszego tygodnia. No i jestem już po swojej prezentacji, więc można zacząć oddychać spokojniej ;-))). Było bardzo miło – skala naszych działań okazała się naprawdę imponująca dla moich słuchaczy. Początkowe problemy techniczne ze znalezieniem kabla umożliwiajacego użycie dużego monitora, potem nerwowa bieganina panów z działu IT, zmiany planów wystapień i tym podobne sprawy przypomniały mi, że gdziekolwiek pracuje się z ludźmi, problemy i sposoby ich rozwiazań sa niemal takie same. W końcu wszystko zakończyło sie pomyślnie i pokazałam na dużym ekranie najpiękniejsze wilanowskie zakątki, opowiedziałam o naszej strategii działań prewencyjnycvh, o teorii stołu na 3 nogach, no i oczywiscie o sprytnych wilanowskich mikrobach zasiedlajacych podstępnie i preferencyjnie, a zarazem całkowicie perfidnie nasze zabytkowe  jedwabne welury 🙂

Miałam także okazję przyjrzeć się, jak organizowane są co miesięczne spotkania informacyjne Działu Konserwacji, jakiego rodzaju informacje sobie przekazują, na jakim pozoiomie szczegółowości, nad czym się zastanawiają zespołowo, a jakie decyzje są podejmowane arbitralnie, jaki jest wreszcie  sposób prezentacji bieżących zagadnień i problemów, z jakimi boryka się w codziennych działaniach tutejsza „konserwacja”. Bardzo pouczające doświadczenie 😉

Miałam dziś także niezmiernie interesującą sesję monitoringu pięknych i gigantycznych, 500-set letnich „Abraham tapestries” – czyli wielkich tkanych dekoracji ściennych zamówionych przez Henryka VIII i kupionych w manufakturach Flamandzkich w XVI wieku. Wierzcie mi, wrażenie nieprawdopodobne!!! abrahamDowiedziałam się przy tym także, że i tu w Hampton Court spróbowano przywrócić – dla przykładu – wierne kolory jednej z tych tkanin. Wykorzystano przy tym nowoczesne metody wirtualnego modelowania komputerowego do przeprowadzenia równie wirtualnej konserwacji. Naukowcy z Manchester University przebadali dokładnie jedwabne i wełniane nici pobrane z zabytkowych tkanin i zidentyfikowali w nich dobrze znane nam poniekąd naturalne barwniki. Rozpoznano rezedę, maderę i indygo użyte do wybarwienia nici służących do utkania tych tkanin na kolory: żółty, czerwony i niebieski. Używając także specjalnego oprogramowania komputeroAbraham kolorwego oszacowano, jaki procent z otrzymanego pierwotnie stopnia wybarwnienia nici uległ wyblaknięciu przez ostatnie pięć wieków. Pozwoliło to na odtworzenie tkaniny w kolorystyce niczym nie przypominającej kolorystyki pozostałych, nie rekonstruowanych w taki sposób dekoracji. Aby najwierniej oddać publiczności głębię kolorów i kształtów zastosowano specjalny projektor HD rzucający strumień wielokolorowych świateł z rozdzielczością dwóch millionów pixeli. Niesamowity widok !!! – zresztą zobaczcie sami ;-))) Dobrze, że nie zrekonstruowali tego Henryka – w końcu to także była niezmiernie barwna postać….

1 komentarz do “praca, Henryk VIII i kolory

  1. Witaj Agnieszko,

    wszystko o czym piszesz jest bardzo interesujące, wiem, że dokładniej będziesz zdawała nam relacje po powrocie, ale to że już można z tym wszystkim mieć kontakt jest bardzo korzystne. Zaraz pojawiają się też pytania, pewnie za chwilę zbiorę je i przekażę Ci, zwłaszcza związane z organizacją opieki konserwatorskiej i organizacją pracy zespołu. Wiadomo, zasadniczo różnimy się i wielkością założenia i charakterem kolekcji i naszą organizacją. Myślę, że dla naszych zbiorów konieczna jest stała opieka konserwatorska o zróżnicowanym charakterze, oni we wnętrzach mają zapewne największy problem z tkaninami.
    To dobrze, że masz okazję zobaczyć na własne oczy wirtualną rekonstrukcję gobelinu, przytaczałam ten przykład podczas jednego ze spotkań muzealnych, w związku z rekonstrukcją naszymi tkanin ( już nie wirtualną, ale rzeczywistą).
    Moja wiedza o tym przedsięwzięciu z Hampton Court pochodzi ze strony internetowej, a teraz jest możliwość poznać szczegóły. A więc, czy rekonstrukcja wirtualna jest dokonywana na tkaninie oryginalnej, tz. ,że oryginał jest jakby podkładem, na który rzucane jest światło? Jeśli tak to założenie wydaje się nieco kontrowersyjne. Jak wygląda sprawa bezpieczeństwa zabytkowej tkaniny, czy zastosowane światło jest bezpieczne, czy ta sprawa została przebadana? Widziałam kiedyś bardzo spektakularne widowisko w Amsterdamie w Rijksmuseum będące oryginalną prezentacją „Straży nocnej”. Obraz umieszczony na scenie, po wygaszeniu świateł stawał się elementem widowiska odgrywanego za pomocą światła i głosów, które „podkręcały” dramaturgię. Scena przedstawiona na obrazie ożywała. Po spektaklu zapalano światło, a widzowie mogli podejść do dzieła i studiować go z bliska, już „muzealnie”. Wtedy miałam podobne przemyślenia jak w przypadku opisywanym przez Ciebie – z jednej strony byłam uczestnikiem fascynującego przedstawienia, z drugiej strony odzywał się rozsądek i wiedza o tym jak zgubne potrafi być światło dla zabytku ( tak, to w pewnym stopniu nas konserwatorów obarcza, o ileż łatwiej byłoby o tych sprawach nie myśleć i po prostu być odbiorcą interesującej wizji).

    Czekamy z niecierpliwością na dalsze relacje.

    ElaModz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s