Na nas już czas.

Poczdam żegna nas ciepło, my rownie cieplo żegnamy Poczdam.
Taka prawda, od kilku dni panują tu koszmarne upały – codziennie jest ponad 30 stopni. Warunki pracy przy tej temperaturze są ciężkie, ale niekiedy diametralnie różne. Pracując w budynku dyrekcji – o dziwo marzniemy (grube mury), natomiast na strychu Neues Palais w magazynach – duchota jest nie do wytrzymania. Ostatnie dni wykorzystujemy na zakończenie i zdanie prac, prowadzimy ostatnie serdeczne rozmowy.
Podsumowując pobyt w Poczdamie wiemy, że pozostaną nam same miłe wspomnienia. Wyjeżdżamy pełni wrażeń, nowych kontaktów i milych wspomnien.
Nie wszystkie piękne miejsca udało się zobaczyć, a więc będą powody, aby tutaj wrócić. To był ciekawy i owocny miesiąc. Do zobaczenia Joanna, Julia i Adam
plan
kwiatki

moja praca

ogrod charlottenburg

palac1

perspektywa
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</

Rezydencja „Króla żołnierzy”

Wizyta w położonym na wschód od Poczdamu pałacu Königs Wusterhausen dała nam możliwość poznania ulubionej rezydencji Fryderyka Wilhelma I (prezent gwiazdkowy od ojca w wieku 10 lat) zwanego często „królem żołnierzy”. Człowieka surowego dla siebie i najbliższych; ojca Fryderyka Wielkiego. Władcy absotutnego, ceniącego stabilizację, niewrażliwego na przyjemności tego świata, niezbyt popierajacego powszechną edukację. Pozycję królestwu miała zapewnić budowana i reformowana przez niego armia oraz tworzona od podstaw administracja finansowa wraz z infrastrukturą gospodarczą.
Zwarty w swej bryle, niezbyt atrakcyjny pałac o charakterze mieszkalno-obronnym, jest jednym z młodszych nabytków fundacji. Został włączony do zespołu około 1990 roku, a od 2000 jest udostępniany publiczności.
palac
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Stałą ekspozycję osnuto wokół postaci króla Fryderyka Wilhelma I, najważniejszego mieszkańca, jako że było to jego ulubione miejsce. Dzisiejszy wystrój stanowią starannie dobrane artefakty z kolekcji fundacji, przedstawiające epizody z życia monarchy. M. in. jest tu autoportret F.W.I oraz kopie znanych arcydzieł namalowanych przez panującego. Tworzył je, pragnąc odwrócić własną uwagę od cierpień spowodowanych chorobą. W jednej z sal zgromadzono ich kilkanaście. Obrazy są raczej naiwne, ale mają wartość historyczną ze względu na osobę autora.
krol portret
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Ponadto, król znany był z tego, że lubił spotykać się i dyskutować w kameralnym gronie zaufanych doradców. Spotkaniom tym, pozbawionym oficjalnego charakteru obowiązkowo towarzyszyło palenie fajek oraz picie piwa. W sali audiencyjnej stoi największy ze znanych w Niemczech kufel/dzban (117 litrów), wykonany w Augsburgu, dekorowany srebrnymi monetami. Wśród 700 monet i medali przedstawiających członków rodziny Hohenzollernów, polonicum – moneta z przedstawieniem Zygmunta III Wazy.
kufel

monety
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Na koniec muszę wspomnieć o ciekawym, dobrym artystycznie i dość sporym portrecie. Przedstawia on oficera von Calckstein, jednego z dwóch, najważniejszych wychowawców Fryderyka Wielkiego. Obraz ten, dwa tygodnie temu został darowany Fundacji przez anonimowego ofiarodawcę!! Ale mają szczęście!!!

Najwieksza z rezydencji – Neues Palais

Najbardziej imponującą pod względem rozmiarów rezydencją Poczdamu jest bez wątpienia Neues Palais, zamykający od strony północno-zachodniej założenie rezydencjonalne Fryderyka Wielkiego – Sanssouci (co znaczy ”życie bez trosk”). Olbrzymi pałac zbudowano i kompletnie wyposażono w ciągu 6 lat (1763-1769)!!!! Przeznaczony był dla rodziny i gości Fryderyka Wielkiego, przybywających tu na letni odpoczynek. Po drugiej stronie dziedzińca wybudowano oddzielne – równie imponujące pomieszczenia dla służby i kuchnie. Ponieważ dystans pomiędzy budynkami był na tyle duży, że przewożone potrawy całkowicie stygły, Fryderyk Wilhelm IV kazał wybudować pod dziedzińcem odrębny korytarz. Przewożono nim specjalnymi wagonikami przygotowane w kuchni potrawy. Niestety, dzisiaj nie jest on udostępniany publiczności.
Wiodącym stylem dekoracji Pałacu było rokoko, w którym zakochany był właściciel. Ta imponująca realizacja, ciesząca oko gości przybywających tu na letni odpoczynek, przysparzała zarządzającym pałacem wielu trosk. Pierwsze niedogodności, zaczęły się już w cztery lata po otwarciu podwoi. Marmurowe podłogi jednej z największych sal na piętrze pałacu – zaczęły zapadać się pod swoim ciężarem. Ich „odchudzanie” przez zeszlifowywanie wymagało hektolitrów wody, która wsiąkała w drewniane elementy konstrukcji. Dziś różnorodnych problemów z utrzymaniem Pałacu jest bez liku. W najbliższych latach, od strony wschodniej, ruszą prace osuszania fundamentów, a od zachodniej remonty cieknących dachów. Do tego czasu, mają być zlikwidowane magazyny na strychach. Dlatego też kolekcja w magazynach już jest stopniowo pakowana i przygotowywana do transportów, chociaż nie ma nawet fundamentów nowych pomieszczeń.
palac
palac2
sluzba
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</

Przechodząc przez wnętrza Neues Palais, cierpnie skóra na myśl ogromu prac, które czekają na konserwatorów w tym miejscu. Prawie każda z sal wymaga konserwacji. Tych, które już się jej szczęśliwie doczekały jest dosłownie kilka (na 200). Przygotowania, badania i próby już trwają. Przykładowo, na jednym z paneli boazeryjnych, w salonie koncertowym Fryderyka Wielkiego, przed trzema laty, na podstawie odkrywek, zaproponowano trzy odcienie różu do rekonstrukcji. Pomalowane fragmenty boazerii, są monitorowane i doskonale widać, jak na przestrzeni tego dosyć krótkiego czasu zmieniły się użyte barwy. W dwóch z nich zaszły wyjątkowo niekorzystne zmiany. W tym wypadku upływający czas i brak środków na prace restauratorskie są sprzymierzeńcem, co pozwala na weryfikację podjętych decyzji oraz możliwość ich korekty.
panel boazerii
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Podobne dylematy – co wybrać – mają np.: konserwatorzy mebli. Kanapa w prywatnym gabinecie Fryderyka Wielkiego, pokryta była kiedyś żółtą tapicerką. Z czasem, kanapę wyniesiono, a panele boazeryjne przemalowano na różowo i tak zachowały się do dnia dzisiejszego. Kiedy kanapa wróciła na swoje pierwotne miejsce (zgodne z zapisem inwentarzowym), aby zharmonizować wystrój, jednocześnie nie pozbawiając mebla oryginalnego pokrycia, przygotowano pokrowiec/atrapę w nowej tonacji. Nowe, dopasowane do kształtu mebla tkaniny, naniesione na tiul, okrywają oryginalną tapicerkę pozwalając na zachowanie spójności wystroju wnętrza z działaniami prewencyjnymi.
Kanapa oczekujaca
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Ogrom doskonale wykonanych już prac konserwatorskich widoczny jest natomiast wtedy, kiedy przyglądamy się wyposażeniu pałacu. Większość fantastycznego rzemiosła, w tym mebli z warsztatów braci Spindlerów czy M. Kambly jest już po konserwacji. Mistrzostwo i precyzja jej wykonania, wzbudza najwyższy szacunek.
Bardzo ciekawie zaaranżowano te miejsca ekspozycji, z których zaginęły ważne elementy wyposażenia wnętrza i jest o tym wiedza. W salonie koncertowym Fryderyka Wielkiego brakuje m.in. dwóch kanap krytych francuskimi tapiseriami ze scenami myśliwskimi. Na podstawie zdjęć archiwalnych przygotowano ich czarno-białe atrapy i ustawiono we wnętrzu. Podobnie przygotowano wyobrażenie wiszącej półki na książki, w prywatnym gabineciku jednego z gości pałacu. Co ciekawe, jest to jeden z pierwszych tego typu mebli, wcześniej wiszące półki były tylko w kuchni, a książki przechowywano w szafach bibliotecznych.

Rezydencje mniejsze…

Kolejnymi miejscami naszych wędrówek był Cecilienhof, Pałac Marmurowy i Pawia Wyspa. Jakże inne w guście są te miejsca. Cecilienhof to najmłodsza z rezydencji Hohenzollernów, w stylu angielskiej rezydencji podmiejskiej. Odwiedzająca go przed trzema laty królowa brytyjska Elżbieta, potwierdziła, że świetnie oddany został charakter wyspiarskiej willi. Dzisiaj zaciągają tu głownie turyści aby popatrzeć na miejsce podpisania aktu konferencji w 1945 roku. W związku z przygotowaniami do niej przearanżowano praktycznie cały parter pałacyku i tak pozostało do dziś. Co stało się z wcześniejszym wyposażeniem, możemy się jedynie domyślać. Nie wszystko jednak zostało stracone. Na piętrze zachowały się prywatne apartamenty księcia Williama i księżniczki Cecylii Mecklenburg-Schwerin, które jeszcze w latach 90 tych XX wieku można było wynająć w tutejszym hotelu. Dziś na szczęście stanowią część muzeum. To co zaginęło z oryginalnego wyposażenia może kiedyś powróci do wnętrza. Po doświadczeniach wilanowskich, wiemy że tak się zdarza. Podobne przeżycia mają opiekunowie Cecilienhofu. Kilka lat temu nieznana osoba pozostawiła w holu torbę, z pokaźnych rozmiarów popielniczką z brązu. W informacji dołączonej do prezentu napisano, że obiekt ten został wyniesiony w czasie wojny z tego pałacu. A więc takie szczęśliwe zdarzenia mają miejsce nie tylko w Wilanowie.
dar_Celinenhof
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Wychodząc z Cecilienhof, po kilkuset metrach docieramy do Pałacu Marmurowego. To kolejna, zachwycająca, odmienna w stylu budowla. Uważana jest za pierwszą neoklasycystyczną budowlę w Prusach. Pałac wybudowany został na zlecenie Fryderyka Wilhelma II w latach 1787-1791. Jak łatwo zgadnąć podstawowym surowcem budowlanym były w tym miejscu marmury. Sprowadzano je głównie ze Śląska. Pałac udostępniono publiczności już w 1932 roku. Po wojnie służył jako klub dla oficerów armii sowieckiej i w dużej części byl zdewastowany. Oddany został do użytku po konserwacji w 1997 roku. W jednej sal, wpada w oko znajomy w kompozycji portret. Przedstawioną tu Wilhelminę Encke sportretowała Angelika Kauffman wg znanego i Wilanowie układu.
AKauffman_Wilhelmine_Encke-1
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Ostatnim akcentem tego tygodnia była Wyspa Pawia, jej park oraz pałacyki. W XIX wieku m.in. w ogrodzie różanym na wyspie było 11 tys. przecudnie pachnących róż. Zapewne o założeniu ogrodowym napisze Julia, więc wspomnę o budowlach. Cztery najciekawsze założenia to: domek myśliwych okładany korą dębów, neogotycka mleczarnia, pałacyk Fryderyka Wilhelma II oraz gdański dom gotycki, którego fasadę zakupiono i sprowadzono na wyspę. W neogotyckim pałacyku – mleczarni, gdzie dzieci i rodzina Fryderyka Wilhelma II pijały mleko, znajdujemy informację o XIX wiecznych iluminacjach ogrodów w Warszawie! Zachował się materiał ikonograficzny, oświetlenia Łazienek podczas wizyty Fryderyka Wilhelma IV w Warszawie w 1851 roku.
iluminacja1
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
lampu
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
W magazynach poczdamskich zachowały się szklane naczynia ku temu służące. Może jest to jakiś pomysł na zgodny z historycznymi przekazami festiwal światła w Wilanowie?
szklo_ananans
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
W dwóch z oglądanych pałacyków wyposażenie stanowią oryginale meble, bogate boazerie i przepiękne kryształowe żyrandole. Szczęśliwie nie zostały one zelektryfikowane. Zimą pomieszczenia te nie są ogrzewane!
Wyspa jest miejscem szczególnym również i z tego powodu, iż znajdowała się na niej tajna pracownia Johana Kunckla w latach 1686-1689 (dzisiaj tzw. Łąką Kunckla).
huta_szkla
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
J. Kunckel pochodzący ze znanej rodziny wytwórców szkła, otrzymał te wyspę na własność w końcu 1685 roku od Elektora Fryderyka Williama. W swoim laboratorium na wyspie, opracował najważniejsze ze swych odkryć – produkcję szkła rubinowego. Jedyną osobą, która mogła go tutaj odwiedzać był Elektor. Przykład takiego szkła rubinowego mamy również w zbiorach wilanowskich i jest podobne do egzemplarza prezentowanego na wystawie w Oranienburgu.
kobaltowe_szklo
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Późnym popołudniem pełni wrażeń i trofeów (pióra) wracamy z wyspy.
pawia_piora
/Fot: J. Paprocka Gajek

Bogaty Berlin

Dni wolne od pracy w końcu zeszłego i tego tygodnia, nie różniły się zbytnio od innych. Trwał maraton poprzez muzea, które chciałam odwiedzić będąc w tej części Niemiec. Obowiązkowo przeszliśmy przez Bode Muzeum, Pergamon, Niespodzianka spotkała mnie już pierwszym z budynków. Przemierzając przez wnętrza Bode Museum, mój wzrok przykuło, w gablocie z wyrobami z kości słoniowej, malutkich rozmiarów popiersie. To król Jan III z gdańskiego warsztatu Christopha Mauchera z końca XVII w.
Sobieski gablota

Sobieski
Mam nadzieję, że to nieznane sobiescianum wzbogaci naszą bazę danych. Wrażenie robią również wielkie marmurowe rzeźby z warsztatu A. Schlutera.
Przeciwieństwem zatłoczonej wyspy Muzeów jest Kulturforum, które odwiedziłam w kolejnym tygodniu. Powstało ono wokół nowo wybudowanej Filharmonii. W przeciwieństwie do tego co piszą w przewodniku, że przyciąga miliony turystów, było tu pusto i cicho.
centrum
W okolicy mieści się Muzeum Instrumentów Muzycznych, Nowa Galeria Malarstwa, Biblioteka Miejska i Biblioteka Sztuki. Niestety zlokalizowane w tej okolicy słynne Muzeum Rzemiosła jest nieczynne do końca 2014 roku z powodu przebudowy. Zatem spokojnie skierowałam kroki do Gemaldgalerie, a było warto. Jest to kolekcja, której początkiem były planowe zakupy grupy specjalistów i historyków sztuki, a nie żadna ze znanych kolekcji władców czy prywatna. Budowało ją systematycznie z myślą stworzenia przekrojowego zbioru malarstwa europejskiego, ukazującego jego historię i udostępnianego szerokiej publiczności. Zbiory te rozdzielone chwilowo po wojnie, szczęśliwie scalone zostały po zjednoczeniu Niemiec i od roku 1998 pokazywane są pod jednym dachem. A dach jest wielki, co czuje się wędrując przez kolejne sale. Ring wokół ogromnej hali środkowej mieści ponad 40 wielkich sal.
halasale

Przestrzeń jest wspaniale zaaranżowana. Wnętrza są jasne, opisy czytelne, w każdej z sal pokaźnych rozmiarów ławka, pozwala na kontemplację i odpoczynek. Grupy zwiedzające galerię z przewodnikiem, przystając przed obrazami mają do dyspozycji przenośne krzesełka. Polecam je uwadze dla naszych potrzeb. Zawieszone na estetycznym wieszaku na kółkach, dają się łatwo przemieścić z miejsca na miejsce. Lekkie, łatwe w obsłudze i wygodne, z tego co widziałam cieszyły się dużym wzięciem u zwiedzających.
krzesla

krzeslo2
Zwraca uwagę również subtelny sposób oddzielania widza od oglądanej materii. Bezpieczną odległość, którą należy zachować oglądając arcydzieła na ścianach, wyznacza cienka listwa na podłodze. Jej przekroczenie wzbudza uwagę pilnującego personelu lub włącza się alarm.
podlogi
Zbiory fantastyczne, dużo materiału porównawczego do kolekcji wilanowskiej i nie tylko. Naprawdę warto spędzić tu niespiesznie czas.
lubomirski

lukrecja

mat por

Oranienburg

We środę minął nam, nadzwyczaj szybko, kolejny pracowity dzień. Byliśmy w Oranienburgu gdzie zapoznaliśmy się z całkiem nową ekspozycją należącą do Fundacji. Pałac wybudowano po 1651 roku dla Luizy Henrietty von Oranien, pierwszej małżonki Wielkiego Elektora Fryderyka Williama I. Pałac, który w 1802 roku sprzedano, został całkowicie zdewastowany przez kolejnych właścicieli (zakłady chemiczne, stacjonujące odziały wojsk niemieckich i rosyjskich). Dopiero w 1990 roku udało się go odzyskać i włączony został do zespołu Fundacji by po wieloletnich remontach być udostępnionym publiczności w 2001 roku. Z wcześniejszej bogatej dekoracji wnętrz, zachowały się cztery niewielkie fragmenty fresków w ryzalitach okiennych, do których nie dotarły opary chemikaliów!
Skromnie, ale bardzo czytelnie zaaranżowana ekspozycja, przekazuje przystepny komunikat dotyczący historii zamku i jego pierwszych właścicieli. Muzeum nie posiada własnych zbiorów, wszystkie eksponaty są depozytem. Najciekawszy z nich to skrzynia na regalia królewskie Fryderyka Wilhelma I zamykana na 24 zamki. Klucze do nich, przechowywało 24 zaufanych ludzi dworu i tylko spotkanie wszystkich tych osób z kluczami, pozwalało na otworzenie skrzyni z insygniami.
skrzynia
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Natomiast w jednej z największych sal pałacu, gdzie historycznie mieściła się bogata kolekcja porcelany miśnieńskiej, podjęto się próby rekonstrukcji wystroju i jego zasobów. Zachowana grafika, przedstawiająca to pomieszczenie z początków XVIII wieku, posłużyła jako tło rekonstruowanej kolekcji porcelany miśnieńskiej. Król Fryderyk Wiliam zakupywał ją od Augusta II Mocnego. W efekcie jego kolekcja w pałacu liczyła kilkaset sztuk ceramiki. Efekt, proponowanej aranżacji jest korzystny ☺).
Oranienburg-porcelana
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Naszą uwagę zwróciły również współczesne podłogi w pałacu. Ułożono je z desek Daglezji Zielonej starając się nawiązać do pierwotnego wystroju. Drewno to dziś sprowadza się z Ameryki południowej, ale w XVII wieku rosło w tej części Europy. Do wykładania podłóg używano go wymiennie z sosną. W podmiejskich pałacach pruskich w latach 1650-1750 nie układano parkietów, a jedynie długie wybielone deski, do czego skutecznie nawiązano. Po lewej stronie widoczna jest lampa oswietlająca wnętrze. Nie przekonuje mnie ten system moswietlania ekspozycji. Wszystkie pałace wyposażone zostały w takie same stojące lampy. Dość silny strumień światła, zawieszony na wysokości około 180 cm nad podłogą, skierowany jest ku sufitowi. Bardzo nierównowiernie oświetla przestrzenie przed sobą. W tej chwili funadacja nie planuje wymiany tego systemu.
podloga
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek

Żyrandole, żyrandole

Przyjemności, a wiec poznawanie kolekcji i założeń pałacowych, coraz bardziej będą przeplatać się z pracą, która ma być zrobiona w trakcie mojego pobytu. Od poniedziałku, wraz z Natalią i Gretą – również stażystką fundacji inwentaryzujemy VIII wieczny żyrandol. Pierwszy etap polega na przygotowaniu odrysów kształtów wszystkich szkieł zawieszonych na żyrandolu.
inwentaryzacja
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Staną się one podstawą do ich rozpoznania w katalogu form szkieł kryształowych. Następnie przygotowany zostanie kompletny zestaw użytych szkieł. Co ciekawe, szkła współczesne – zamawiane w Czechach, którymi uzupełniane są niektóre żyrandole, są na życzenie Fundacji sygnowane przez wykonawców, tak aby łatwo je było rozróżnić od szkieł oryginalnych. Każde z wiszących szkieł zabezpieczone jest na czas transportów i poza ekspozycją w specjalnych skarpetkach, które chronią je przed obstukiwaniem. To bardzo dobry pomysł.
szkla w skarpetkach
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
Wcześniej udało nam się wygospodarować czas na krótki pobyt w magazynie oświetlenia historycznego. Przestrzeń ta znajduje się na trzecim piętrze New Palace i gromadzi różne kolekcje. Lokalizacja oraz stan techniczny pomieszczeń oczekujących na remonty dachów sprawiają, że wszyscy z utęsknieniem marzą, o rozpoczęciu budowy nowego magazynu zbiorów. Wg aktualnych ustaleń, będzie on zlokalizowany w pobliżu głównego dworca kolejowego w Poczdamie. W obecnym miejscu, w razie nagłych zdarzeń losowych, nie ma mowy o sprawnej ewakuacji zbiorów. W zwiedzanym magazynie przechowywane są posortowane szkła, których pochodzenie nie jest do końca pewne, oraz dziesiątki – o ile nie setki fragmentów żyrandoli i lamp oczekujących na rekonstrukcję.
magazyn
Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek
W dawnych budynkach stajni, obok New Palace znajdują się pomieszczenia warsztatu elektycznego. Warsztat ten istnieje w tym miejscu od końca XIX wieku. To tu przechowywana jest kolejna część elementów oświetleniowych z historycznej kolekcji. Najciekawsze to zachowane oryginalne, dekoracyjne osłony na pręty dźwigające stare żyrandole. Mogą być one wzorem dla naszych osłon do żyrandoli w Białej Sali, do których wciąż brakuje materiałów porównawczych.
prety2Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/Fot: J. Paprocka Gajek