Dwoistość natury

4W tym tygodniu miałam szansę się przekonać, że można być zarówno niezwykle spokojnym i nastawionym do świata z pewną rezerwą, jak i energicznym, działającym pod presją czasu i niezmiernie szybko przemieszczającym się pracownikiem Hampton Court. Taki, ot, potwierdzony już przez mądrych znacznie wcześniej, dualizm korpuskularno-falowy 🙂 Jak wspominałam – w tym tygodniu – podobnie, zamiataniejak w poprzednim, pracuję w dziale prewencji konserwatorskiej. Energia  w działaniu i sprawność niemal na czas wynika zaś jedynie z potrzeby dostosowania zakresu koniecznych do wykonania czynności  do godzin, w którychna kolanach otwarty jest pałac i na teren wchodzą już goście. Prac takich jest bardzo dużo i zaplanowane są wszystkie  nieprawdopodobnie skrupulatnie. Czasem miałam wrażenie, że nawet te wynikające z potrzeby chwili, również musiały być wcześniej zaplanowane 🙂  Dzięki temu zakres tych codziennych obowiązków nie jest za duży ani zbytnio męczący. Pałac utrzymany jest w bardzo dobrym stanie pomimo ogromnej ilości zwiedzających i prawie 260 pomieszczeń otwartych dla gości każdego dnia.

Całość prac wykonywanych codziennie przez pracowników prewencji rozpoczyna się w miejscu będącym świątynią czystości i uporządkowania – czyli w pokoju gospodarczym tak zwanych PC czyli Preventive Conservators.

Jeśli ktokolwiek p2miałby wątpliwości, czy jest gdzieś świat uporządkowany, poskładany, schludny i absolutnie perfekcyjny oraz czy w ogóle warto takiego szukać (bo znalezienie takiego miejsca w przyrodzie jest ze swojego założenia już niemożliwe !!!), to powinien zajrzeć do pokoju gospodarczego Prewencji Konserwatorskiej w Hampton Court. Wszelkiej maści i natury półeczki, schoweczki, skrzyneczki, szafeczki panują tu wszechwładnie. Każda ściereczka ma tu swoje miejsce, każda szczoteczka  – swoje łóżeczko, każde pudełko swoją półkę, a wszystko jest opisane, oznaczone, wskazane strzałkami, żeby nikt nie miał wątpliwości, gdzie czego szukać.

3Są tu składające się wózki, na których można przewozić obiekty zabytkowe, są tkaniny, służące okrywaniu dzieł sztuki, są samoprzylepne grube folie, które chronią powierzchnie zabytkowe przed zniszczeniem w trakcie transportu bądź wizyt grup turystów i drabiny na kółkach, pozwalające bez problemów wspiąć się na porządaną wysokość, by zetrzeć kurz . Całe wyposażenie i sposób działania konserwatorów przedstawiony jest  na planach poszczególnych pomieszczeń, wykazany w przejrzystym opisie, zaznaczony w wykazach prac zaplanowanych  do wykonania w danym miesiącu, tygodniu i dniu. Każdy wie, kiedy ma nastawić pranie w pokoiku służbowym, odkurzyć dywan w Pokojach Królewskich czy też wyczyścić srebra w Stołowym 😉

W związku z narastającym na Wyspach problemem z pojawiającymi się coraz częściej w pomieszczeniach pałacowych owadami,owady szczególnym pietyzmem otacza się tutaj Integrated Pest Management czyli działania sprowadzające się do kontroli pomieszczeń pod względem obecności moli, kołatków oraz wszelkich innych żuczków, stonóżek, pajączków czy rybików cukrowych. Kwestia zauważenia obecności owadów oraz rozmaite sposoby ich zwalczania urastają tutaj do rangi aktywności niemal z pogranicza obrony kraju. Każdy chce chlubnie włączyć się w tę walkę i przynajmniej raz dziennie coś nowego pod tym względem wykazać. Konserwatorzy prewencyjni chodzą więc podpatrując po cichu feromonowe zasadzki porozstawiane w najbardziej podstępnych miejscach pałacu 😉 Aby ostudzić rozwojowe pragramy owadzich społeczności pryskają różne miejsca  wyciągami z chryzantem albo rozpylają silikonową mgiełkę uniemożliwiającą owadom oddychanie. Brrrr, te feromony to prawdziwa zasadzka! trapWpadają w nie samce dustzwabione wyjątkowym zapachem samiczek, jakim nasączone są te pojemniczki i przyklejając się do ich lepkich powierzchni  same zaczynają pachnieć jak samice!!!! Z męskiego punktu widzenia to zupełna klęska – od tej chwili każda samica będzie postrzegała samca, jak równie ładnie pachnącą koleżankę!!! Ta demograficzna katastrofa, obniżająca skutecznie poziom reprodukcji populacji określonej grupy owadów latających, pomimo swojego okrutnie podstępnego działania, wspomaga konserwację prewencyjną!!! Ot, taka dwoistość natury 🙂

Zabawa po królewsku

Potrzeba nauczy szukać chleba – jak to mawia staropolskie przysłowie. Jak się okazuje znajduje ono  swoje uzasadnienie także i tutaj, na gruncie zgoła nie polskim, daleko od słowiańskich „pól malowanych zbożem rozmaitem”, w królewskich pałacach jednego z największych mocarstw wszechczasów – Korony Brytyjskiej. Wiadomo także, że jako ta dobra matka wynalazków, wszechobecna potrzeba hołubi swoje dzieci, a widząc konieczność działań Historic Royal Palaces (HRP), dostarcza pomysłów do jak najlepszego zarządzania powierzonymi dobrami.

HRP mają – bardzo oczywistą w ich obecnej sytuacji – silną potrzebę utrzymania się zarówno na rynku krolpracy, jak i pośród niezmiernie bogatego szeregu obiektów historycznych gotowych do prześcigania się w udostępnianiu i prezentowaniu swoich wnętrz i ich zbiorów. Już od 12 lat bowiem Hampton Court wraz z HRP są instytucją samofinansującą się i dbającą samodzielnie o swoją pozycję na barwnym i bogatym rynku muzeów, domów historycznych i pałaców w Zjednoczonym Królestwie. Zyski tworzą w oparciu o sprzedaż biletów, datacje osób prywatnych, a w 8,5 % poprzez organizowanie Event – ów (spotkania bez cateringu) oraz Functions – spotkań, opierających się na serwowaniu posiłków dla osób prywatnych i firm. Kolejnym źródłem przychodów jest wynajmowanie i udostępnianie pomieszczeń dla ekip filmowych oraz do wykonywania zdjęć, a 65% dochodów HC pochodzi obecnie ze sprzedaży biletów na wejścia do muzeum, a także do ogrodów, labiryntu i innych atrakcji.

Kwestia odnalezienia się na rynku pracy, pośród innych  instytucji korzystających wyłącznie z  zarobionych przez siebie środków, a  czasem sporadycznych i trudnych do przewidzenia  dotacji, zmusiła niejako pracowników do kreatywności  w tworzeniu przeróżnych zasad i procedur umożliwiających im lepsze utrzymanie kontroli nad powierzonymi  dobrami oraz dającym możliwość lepszej, bardziej konkurencyjnej ich prezentacji.  Dzięki temu mogłam zapoznać się tutaj z bogatym wachlarzem – nieprawdopodobnie barwnym !!! – przeróżnych, ustalonych w oparciu o „best practices”  zasad, procedur, wskazań i regulaminów. Dla przykładu – aby oddalić na chwilę przyziemne kwestie działania Prewencji Konserwatorskiej  PC- poniekąd świetnie wszystkim znane, a pozostać przy kwestiach smacznych i miłych dla ciała i ducha…

kuchniaNa stronach HRP widnieje lista firm cateringowych, z których można sobie wybrać odpowiednią dla nas. Możemy się czuć całkiem spokojni – wszystko jest pod kontrolą, a wybrane firmy zostały przeszkolone pod względem wymogów do organizowania spotkań na terenie królewskich pałaców. Sprawdzone i ściśle określone jest tutaj także menu – żadnej kawy czy herbaty, nie mówiąc już o czerwonym winie. Nie sprawi nam także przyjemności zjedzenie soli z rusztu w sosie beszamelowym czy befsztyku z polędwicy  z grzybkami – zbyt aromatyczne i bogate zapachowo potrawy także zostały usunięte z listy dopuszczonych na pałace dań. O  o carry – nie ma mowy 😉 Bankiety na stojąco mają jeszcze więcej restrykcji, niż obiady „posadzone” – jak się tutaj mówi. Oczywiście w związku z większym ryzykiem związanym z rozlewaniem i  rozsypywaniem dań podczas krążenia między kolejnymi interlokutorami 🙂 No i nie pospaceruje się tutaj wcale w cienkich szpilkach – to także zabronione 😉

Przy organizowaniu Functions i Events najważniejsze działania grupy  Preventive Conservation to  –

po pierwsze przygotowanie całego zaplecza tj. regulaminu organizowania spotkań, rodzaju cateringu, listy firm, wskazówek dla kelnerów, sposobu aranżacji mebli podczas spotkań, możliwości dostosowania liczebności zapraszanych grup do wielkości poszczególnych sal, wskazanie drogi przemieszczania się kelnerów z tacami z jedzeniem itd. Część tych czynności zwłaszcza dotyczących
tworzenia procedur przeprowadza się we współpracy z innymi działami.

pstopyo drugie zorganizowanie na terenie pałacu wstępnego spotkania z osobami zainteresowanymi organizacją takiego event-u w celu przekazania im wszystkich możliwości oraz ewentualnych ograniczeń związanych z organizacją danego obiadu czy konferencji.
Celem takiego spotkania grupy osób wizytujących jest zapewnienie pełnego zrozumienia wszystkich, prezentowanych także w formie pisemnej, aspektów organizacyjnych, wszelkich kwestii związanych z niezbędnym przygotowaniem terenu pałacu oraz osób pracujących, a także – jeśli nie przede wszystkim – zaakceptowania przez podnajmujących wskazanych wytycznych przygotowanych przez dział konserwacji prewencyjnej razem z działem organizacji przyjęć oraz public relations.

po trzecie nadzorowanie prac, na który to punkt programu utyskują tutaj najbardziej, ponieważ wiąże się z ciągłym upominaniem i ograniczaniem wolności przebywających biesiadników, a także z przewidywaniem ich bezgranicznej – jak się wydaje – kreatywności 🙂

Mimo licznych ograniczeń i restrykcji dział PC jednak stara się wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów. W końcu takie imprezy także budują prestiż pałacu – nie mówiąc już o wcale niemałych przychodach, jakie dzięki nim pałac uzyskuje. PC staje jednak jak wierny rycerz Henryka VIII na straży dóbr, które koniec balupotem z tych samych środków będą musiały być naprawione. Aby więc nie było skórki za wyprawkę HRP stawiają jasne warunki – bez pisemnej akceptacji, potwierdzenia i zobowiązania się do zastosowania wytycznych działu PC  – spotkania nie będzie  😦
Podnajmowane firmy cateringowe nie wywiązujące się z zobowiązań, czy też goście nie przestrzegający podpisanego wcześniej regulaminu dostają czarny znaczek (!) Trzy takie znaczki  – i koniec balu. ..

A na królewskiej zabawie przecież może być tak pięknie…

Angielska herbatka?

Dziś rozpoczął się właśnie trzeci tydzień mojego pobytu w przepięknej rezydencji Hampton Court. Powoli wszystko staje się znajome, korytarze nie wydają się być już tak kręte, a pojawiające się nagle schody potrafią prostą drogą zaprowadzić w poszukiwane miejsce. Przerwy na herbatę stały się oczywiste, a żołądek domaga się swoich praw codziennie o 13-stej, delikatnie przypominając o sprawach tak przyziemnych, jak jedzenie. Zaczęłam doceniać i może nawet trochę lubić ten nieco flegmatyczny sposób pracy, przewidywalność herbatkawydarzeń, brak pośpiechu w działaniu, planowanie z wyprzedzeniem najdrobniejszych spotkań. Nikogo tu nie doprowadza do frustracji jednak, że coś w tej misternej układance się nie składa. Ot, po prostu trzeba coś powtórzyć, może inaczej zaplanować, może jeszcze raz potwierdzić. W wielu wypadkach my sami stawiamy sobie zbyt wygórowane wymagania, a potem przeżywamy brak możliwości ich realizacji. Tutaj nikt się nie denerwuje, jeśli coś się nie układa – a przynajmniej mnie jeszcze nie udało się znaleźć w takiej sytuacji. Natomiast każdą sprawę – zakończoną pomyślnie czy też taką, której nie udało się zrealizować w zaplanowany sposób, kończy się wspólną herbatką 😉
Nie dajcie się jednak zwieść pozorom 😉 Pomimo tego braku pośpiechu, osiągają tu bardzo satysfakcjonujące wyniki pracy. Zawdzięczają to na pewno planowaniu, ale także ….. dostosowaniu sposobu realizacji działań do realnych możliwości. Pomagają im w tym odpowiedzi na bardzo proste pytania: Jaki postawić cel, by jego osiągnięcie było realne, możliwe w czasie, atrakcyjne dla pracowników i wartościowe dla instytucji? Co mogę zrobić, by praca mojego zespołu była bardziej satysfakcjonująca? Jak mogę wesprzeć, moich współpracowników w osiąganiu naszych wspólnych celów? i wreszcie najprostsze – Jak mogę lepiej wykorzystać swój czas, szanując także czas innych? Tych kwestii dotyczyło właśnie zebranie, w którym miałam przyjemność uczestniczyć w zeszłym tygodniu. zebranieZebranie takie odbywa się co kwartał i służy zarówno przekazaniu informacji o dotychczasowej działalności Działu Edukacji i Collection Care, jak i przedstawieniu planów pracy najbliższy czas. Rezultaty, jakie osiągają wskazują, że ich system  sprawdza  się w praktyce 😉 W wynikach za ubiegły rok widnieje 12 tys. godzin pracy przy samej konserwacji tkanin, a oznacza to pracę 6-ciu konserwatorów dzień po dniu przez cały rok. 170 tys GBP zostało wydanych w zeszłym roku na konserwacje – innych niż tkaniny- obiektów zabytkowych. W ciągu ubiegłego roku przeprowadzono także konserwacje: 3 dużych dekoracyjnych tkanin zabytkowych oraz  425 fragmentów tkanin z 7 łoży królewskich przeznaczonych na wystawę w 2013 r, a tylko przy przy konserwacji łoża królowej Anny spędzono 7,6 tys godzin. W ubiegłym roku przygotowywano obiekty do 11 różnych ekspozycji, 63 godziny budowano do nich rusztowania o wysokości dwukrotnie przewyższającej Empire State Building(!), odbyły się komisje konserwatorskie 275 obiektów, przeprowadzono częściową konserwację dwóch strojów do koronacji, ale także i …wanny króla. W związku z pracami remontowymi przetransportowano 580 obiektów do Pałacu Kensington i 2262 obiekty z Pałacu Kensington do magazynów w Hampton Court i rzecz nie mniej ważna – zainstalowanno nowe 33 pułapki na mole ;-). Nie wspominam już tu o kilku naprawdę bardzo ciekawych wystawach, jakie zostały przygotowane i jakie obecnie prezentują, a także o badaniach naukowych, w jakie byli i są zaangażowani.
To wszystko wydaje się potwierdzać, że instytucja Historic Royal Palaces obejmująca swoim zasięgiem pięć różnych pałaców królewskich, jest zarządzana poprzez cele, procesy i projekty. Jasno sformułowane cele, prawidłowo kontrolowane procesy i efektywnie prowadzone projekty dają im  najzwyczajniej dobre rezultaty. To proste ;-). To co – może herbatkę ? 😉

dla odmiany – szary kurz

Witajcie na początku drugiego tygodnia pracy 🙂 Aby odpowiedzieć na wszystkie zadane pytania w związku z niecodziennym sposobem  konserwacji Abraham Tapestries, zapoznałam się z całym ich opracowaniem badawczym przygotowanym przez Uniwersytet w Manchesterze. Można to także przeczytać  w wersji oryginalnej na stronie: http://www.hrp.org.uk/Resources/The_Science_behind_3.pdf

Ale wracając – wirtualne rekonstrukcje kolorów jednej z tkanin były tematem ogromnego projektu prowadzonego przez Hampton Court, za który notabene otrzymali w kwietniu 2011 bardzo prestiżową nagrodę z rąk Królowej. Pokazywali mi nawet swoje zdjęcia w gazetach i są  z tego bardzo dumni – czemu trudno się dziwić 🙂 I my także serdecznie gratulujemy :-)))

Rzeczywiście, wizualna prezentacja  wyników tego przedsięwzięcia polegała na puszczaniu strumieni  wielokolorowych świateł na oryginalną, zabytkową tkaninę. Jednakże – jak zapewniają – wszystko było bardzo szczegółowo przebadane przez naukowców i kontrolowane przez cały czas trwania ekspozycji. Wykonywane były wstępne oceny poprzez badania starzeniowe próbek naturalnie wybarwionych tkanin, a przy prezentacji zastosowano filtry blokujące przesyłanie  niszczących dawek promieniowania. W trakcie trwania projektu (ok. 8 miesięcy) na bieżąco kontrolowano także stan wybarwienia oryginalnej tkaniny, by uniknąć  ewentualnie pojawiającego się blaknięcia. Projekt zakończył się sukcesem – nie zaobserwowano żadnych zmian świadczących o pojawieniu się czynników niszczących zabytkową tkaninę i zaprezentowano nową jakość konserwacji – a właściwie jej multimedialno-wirtualny wymiar 🙂

Tyle na razie o projekcie bardzo barwnym i kolorowym. Wracamy do świata szarości…

Kolejną formą badań prewencyjnych, jakimi głównie szczyci się Dział Naukowy Hampton Court są badania kurzu (dust deposition). Laboratorium, w którym obecnie pracuję, jest wyposażone w specjalny sprzęt umożliwiający tego rodzaju badania. badania kurzuAparatura składa się z mikroskopu Nikon Labophot ze specjalną kamerą Camera Donpisha 3CCD na obiektywie zakupionym w Prior Scientific Instruments oraz ze zwykłego monitora SONY do oglądania obrazów spod mikroskopu, a także oprogramowania umożliwiającego wyliczanie ilości zebranego kurzu. Badania wykonywane w Laboratorium w Hampton Court są tu  przysyłane ze wszystkich pałaców należących do HRP, a więc także z  Kensington Palace, Kew Palace, Tower of London i Banqeting House.
Każda próbka po ustalonym okresie ekspozycji na kurz, opracowywana jest przez automatyczny system, który umożliwia odczytanie i ocenę jej 50 miejsc.  Wyznaczany jest w ten sposób procent pokrycia kurzem, a także analizowany jest skład kurzu pod względem wielkości cząstek osiadłych. Oczywiście system jest kalibrowany na samym początku badań.

analizy komputerowePoziom zakurzenia, stanowiący wartość graniczną na poziomie 3%, został uzgodniony na podstawie 2 lat badań i doświadczeń. Jeżeli analiza komputerowa wskazuje na stan zakurzenia poniżej tej wartości, wówczas możemy spać spokojnie. Jeżeli zaś powyżej – to możemy się spodziewać, że ze strony wizytujących pałac padać będą uwagi o zakurzonej ekspozycji. Ten czynnik bowiem jest także brany pod uwagę, jeśli chodzi o ocenę poziomu zakurzenia obiektów i konieczności włączenia dodatkowych prac prowadzących do oczyszczenia kolekcji. Wówczas, aby uniknąć kolejnych problemów wynikających z niewystarczającego stanu czystości obiektów, należy przedsięwziąć działania w celu sprawnego odkurzenia zbiorów.

Prace związane z odkurzeniem kolekcji przejmuje wówczas Dział Prewencji, który jest tu najbardziej „zalatanym” działem muzealnym. Ale o tym napiszę w przyszłym tygodniu, kiedy to będę zalatana razem z nimi :-))

praca, Henryk VIII i kolory

Dni mijają tutaj bardzo intensywnie, a przez to bardzo szybko. Dziś już kończy się środa, a więc minął mi właśnie środek pierwszego tygodnia. No i jestem już po swojej prezentacji, więc można zacząć oddychać spokojniej ;-))). Było bardzo miło – skala naszych działań okazała się naprawdę imponująca dla moich słuchaczy. Początkowe problemy techniczne ze znalezieniem kabla umożliwiajacego użycie dużego monitora, potem nerwowa bieganina panów z działu IT, zmiany planów wystapień i tym podobne sprawy przypomniały mi, że gdziekolwiek pracuje się z ludźmi, problemy i sposoby ich rozwiazań sa niemal takie same. W końcu wszystko zakończyło sie pomyślnie i pokazałam na dużym ekranie najpiękniejsze wilanowskie zakątki, opowiedziałam o naszej strategii działań prewencyjnycvh, o teorii stołu na 3 nogach, no i oczywiscie o sprytnych wilanowskich mikrobach zasiedlajacych podstępnie i preferencyjnie, a zarazem całkowicie perfidnie nasze zabytkowe  jedwabne welury 🙂

Miałam także okazję przyjrzeć się, jak organizowane są co miesięczne spotkania informacyjne Działu Konserwacji, jakiego rodzaju informacje sobie przekazują, na jakim pozoiomie szczegółowości, nad czym się zastanawiają zespołowo, a jakie decyzje są podejmowane arbitralnie, jaki jest wreszcie  sposób prezentacji bieżących zagadnień i problemów, z jakimi boryka się w codziennych działaniach tutejsza „konserwacja”. Bardzo pouczające doświadczenie 😉

Miałam dziś także niezmiernie interesującą sesję monitoringu pięknych i gigantycznych, 500-set letnich „Abraham tapestries” – czyli wielkich tkanych dekoracji ściennych zamówionych przez Henryka VIII i kupionych w manufakturach Flamandzkich w XVI wieku. Wierzcie mi, wrażenie nieprawdopodobne!!! abrahamDowiedziałam się przy tym także, że i tu w Hampton Court spróbowano przywrócić – dla przykładu – wierne kolory jednej z tych tkanin. Wykorzystano przy tym nowoczesne metody wirtualnego modelowania komputerowego do przeprowadzenia równie wirtualnej konserwacji. Naukowcy z Manchester University przebadali dokładnie jedwabne i wełniane nici pobrane z zabytkowych tkanin i zidentyfikowali w nich dobrze znane nam poniekąd naturalne barwniki. Rozpoznano rezedę, maderę i indygo użyte do wybarwienia nici służących do utkania tych tkanin na kolory: żółty, czerwony i niebieski. Używając także specjalnego oprogramowania komputeroAbraham kolorwego oszacowano, jaki procent z otrzymanego pierwotnie stopnia wybarwnienia nici uległ wyblaknięciu przez ostatnie pięć wieków. Pozwoliło to na odtworzenie tkaniny w kolorystyce niczym nie przypominającej kolorystyki pozostałych, nie rekonstruowanych w taki sposób dekoracji. Aby najwierniej oddać publiczności głębię kolorów i kształtów zastosowano specjalny projektor HD rzucający strumień wielokolorowych świateł z rozdzielczością dwóch millionów pixeli. Niesamowity widok !!! – zresztą zobaczcie sami ;-))) Dobrze, że nie zrekonstruowali tego Henryka – w końcu to także była niezmiernie barwna postać….

Pierwszy dzień już za mną

Mam przyjemność przesłać Wszystkim w Wilanowie moje serdeczne pozdrowienia z przepięknego  Hampton Court, gdzie od dziś znajduje się moje biurko i stoi komputer 😉Biuro w Hampton Court

Jak to zwykle bywa, życie jest w stanie zweryfikować najlepiej przygotowane plany – tak było i tym razem.

Dwie kolejne osoby, które miały się dziś ze mną spotkać jako pierwsze i wprowadzić mnie do pracy złapały przeziębienie i dziś do pracy po prostu nie przyszły. Całe szczęście system działa niezawodnie nawet i w takich chwilach i trafiłam na kolejną osobę „w kolejce” do przejmowania obowiązków w sytuacjach awaryjnych.
W sumie jestem szczęśliwa, że ja sama mogłam się tu dziś zjawić, bo i mnie dopadła jakaś paskudna trzydniowa gorączka – widać, to dość powszechna dolegliwość  teraz na wyspach. Wszystko się jednak udało, dopisała pogoda i miałam jeszcze chwilkę by przed rozpoczęciem pracy posiedzieć  w przepięknym ogrodzie różanym:-))

Dział, w którym będę pracować przez kolejne 4 tygodnie nazywa się  Conservation and Collection Care i zajmuje się całością problemów związanych z wszelkimi zbiorami zabytków znajdującymi się w Hampton Court. Podzielony jest on na sekcje: Science, Preventive Conservation and Conservation Treatment. W dziale Conservation Treatment zajmują się głównie tkaninami dekoracyjnymi, kostiumami i materiałami obiciowymi. W dziale Science skupiają się głównie na badaniach i analizie kurzu, a także na testowaniu procesów korozji chemicznej. Miałam dziś przyjemność rozmawiania z szefową działu naukowego. Jest szczerze zainteresowana naszymi badaniami i ta moja mikrobiologia jest dla nich ciekawa i dobrze wpasowuje się w ich pracę. To dobrze, bo o wiele łatwiej mi będzie prezentować nasze wyniki badań.

Szczerze mówiąc było mi dziś bardzo miło bo szefowa działu Conservation and Collection Care Hampton Court Pani Kate Frame przywitała mnie już  z rana i przypominała mi naszą wilanowską prezentację, jaką miałam okazję przedstawiać jej razem z Elą Modzelewską już dobre 4-5 lat temu. Pani Frame powiedziała, że ogromne wrażenie wówczas zrobiła na niej nasza determinacja i wytrwałość we wprowadzaniu najnowszych działań w konserwacji prewencyjnej w pałacu w Wilanowie.

Pracownicy Sekcji Preventive Conservation (6 osób) mają pod opieką cały pałac – 69 pomieszczeń otwartych dla zwiedzających. Pałac sprzątają codziennie między 8 a 10, ponieważ  od 10 są już zwiedzający. Obszar do posprzątania mają podzielony na sektory i rozdzielony między siebie. Większość czynności związanych ze sprzątaniem wykonuje podnajęta firma sprzątająca, ale rejony w pobliżu samych sprzęt pomocniczyobiektów zabytkowych sprzątają sami – tj. ścierają kurze z barierek, odkurzają podłogi pomiędzy ścianami i oddzielającymi obiekty taśmami, odkurzają ramy, stoliki, zajmują się wszelkimi sprawami związanymi z opieką nad prezentowanymi dziełami sztuki. Ponieważ wiele ich obiektów znajduje się na znacznych wysokościach, wszyscy odbywają szkolenia i są przygotowani do wykonywania tego rodzaju prac na wysokościach. Mają także cały potrzebny do tego sprzęt. Do pozostałych czynności związanych z konserwacją wynajmują podwykonawców.

Część prac związana bezpośrednio z dotykaniem obiektów szczególnie cennych jak powierzchnie malarskie, tkaniny i porcelanę wykonują jedynie wspólnie z konserwatorami przygotowanymi do zajmowania się tymi obiektami. Zajmuje im to średnio 2 dni w tygodniu – w poniedziałki – po weekendach i piątki po całym tygodniu. Prace te wykonują także w ramach tych dwóch wspomnianych wcześniej godzin porannych, a potem każdy zajmuje się swoimi własnymi projektami. Generalnie czas od 8 rano do przerwy na lunch o 12.30 wypełniony jest pracą w grupach lub zorganizowaną wspólnie pod hasłami prewencji.  Do sprzątania mają specjalnie przygotowany sprzęt – ściereczki  szczotki, odkurzacze, rękawiczki itd. Potem piorą je w zwykłych środkach do prania i suszą w specjalnych pomieszczeniach. W środy cały dział ma szereg spotkań w celu podzielenia się wiedzą i zorganizowania pracy na kolejny tydzień.

O 10.30 wszyscy spotykają się na kawę w pokoju socjalnym, potem każdy może zjeść lunch już indywidualnie – albo w kafeterii w pałacu albo własny, przyniesiony z domu. W kuchni są dwie mikrofalówki, dwa czajniki, lodówka, szafki na jedzenie, zlew i pralki, w których piorą ścierki i ręczniki potrzebne w pracy.pokój socjalny  stół

Mają spory problem z zabezpieczeniem obiektów i utrzymaniem odpowiednich parametrów otoczenia w trakcie organizowanych tu dość często różnych uroczystości i spotkań.  kuchniaPomimo tego, że posiadają dobrze zorganizowane zaplecze – 3 duże pomieszczenia kuchenne ze zlewami, lodówkami i powierzchniami odkładczymi, jak zawsze w takich sytuacjach zdarzają się wypadki prowadzące do zniszczeń.  Pokazywali mi pochlapane szampanem kominki, poodskubywane  400 letnie boazerie – najstarsze jakie są w Królestwie…

Wielką wagę przywiązują  do systemu przeciw pożarowe ze względu na fakt pożaru, jaki miał miejsce w marcu 1986 roku. Jedna z lokatorek Pałacu – bliska współpracownica Królowej niespecjalnym afektem darzyła zdobycze cywilizacji –pomimo elektryczności wolała używać świec, nie korzystała z centralnego ogrzewania, tylko z kominków, no i niestety była miłośniczką cygar…. Skończyło się gigantycznym pożarem, trwającym 6 godzin do momentu przybycia straży. Zniszczeniu uległo wiele cennych obiektów, zabytkowych lamp, obrazów i tkanin. Całe piętro musiało zostać przebudowane, wiele zabytków uległo całkowitemu spaleniu. Obecnie zainstalowany w Hampton Court system przeciwpożarowy polega na sygnalizowaniu ewentualnych zagrożeń w taki sposób, że jeśli zareaguje jedna czujka, a następnie kolejna umieszczona obok niej, wówczas włącza się alarm. Nie mają żadnego systemu spryskiwaczy czy aparatury do tworzenia mgły wodnej. Na stałe natomiast pracuje z nimi strażak.

W pałacu działa zamontowany we wszystkich pomieszczeniach radiowy system monitoringu parametrów środowiska RH, T i LUX. Ogromną wagę przykładają także do łapania owadów  – czyli Pets Management 😉 pułapki na owady

Wszystkie dane analizowane są na bieżąco – myślę, że jeszcze będę miała szansę zapoznać się z ich sposobami pisania opracowań i raportów.

Wszyscy pracownicy Działu Collection Care mają swoje nadajniki i odbiorniki radiowe przyczepione na stałe przy pasku w talii – to pozwala im być w stałym kontakcie z obsługą sekcji bezpieczeństwa oraz między sobą.

Uff, przyznam, że jak na jeden dzień czuję się lekko oszołomiona. Pałac  jest gigantyczny, pokoje ogromne, kilka alternatywnych tras zwiedzania.
I w tym całym systemie najważniejsza jest organizacja pracy. Każdy wie, co ma robić. Na ścianie wisi kolorowa tablica, na której zaznaczone są zaplanowane spotkania i wyjścia. Ciągle ktoś do niej podchodzi i coś zmienia – jeszcze muszę to rozgryźć :-))
Tak jak obserwowałam dzisiaj, wszyscy bardzo przestrzegają tego grafiku. Ponieważ chciałabym zaadoptować się do panujących tu zasad więc i ja także podążając za grafikiem, dziś już opuszczam ten świetnie prosperujący zakład pracy….

Jutro startuję w laboratorium – mam już zapewnioną lekturę po powrocie do domu – dostałam od dr Iona Gibbsa cały zestaw  dokumentów i wyników do przeanalizowania przed rozpoczęciem rankiem pracy w labie 🙂

podróż do Zjednoczonego Królestwa

I tak długo oczekiwana wyprawa stała się faktem. Jestem w Zjednoczonym Królestwie już jakiś czas, a od poniedziałku rozpoczynam pracę w Hampton Court. Dostałam już bardzo szczegółowy plan z dniami podzielonymi prawie na godziny zajęć (łącznie z przerwami :-)), a poza tym wyraźny harmonogram zarówno pod względem spotkań i poruszanych tematów, jak i osób, które poza tym wszystkim będą się ze mną kontaktować.
Przyznam szczerze, że takiego poziomu organizacji ani nie oczekiwałam, ani się nie spodziewałam. Niemniej jednak daje to poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności działań. Pomaga w planowaniu dni pracy i daje szansę realizacji zamierzonych celów. Może uda się taką precyzję planowania przenieść na nasz wilanowski grunt??? Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, tylko na razie skalę mamy inną.

Póki co została mi do pokonania jeszcze trasa z przepięknego rejonu Gór Dales do samego Londynu, czego zamierzam dokonać jutro z rana, żeby w poniedziałek o 8, 15 spokojnie zapukać do głównej bramy wspaniałej rezydencji Hampton Court.

Kto wie, może tak właśnie zacznie się moja największa zagraniczna, zawodowa przygoda?