Biegiem przez Poczdam

20130719_090256

Schloss Charlottenburg/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. A. Grabiński

Poczdam to piękne miasto. Wydawać by się mogło, że to tylko małe miasteczko na przedmieściach Berlina, ale to nieprawda. Mieszka tutaj 160 000 osób, no i jest to stolica Brandenburgii, więc znaczenie kulturowe i polityczne jest ogromne. Najważniejsze miejsca zwiedziłem tutaj biegiem. I to dosłownie 🙂 W pierwszym tygodniu okazało się, że p. Gerd Schurig (opiekun Julii z Działu Ogrodowego) jest zapalonym biegaczem. Kiedy dowiedział się, że ja też trochę biegam to zaproponował, że pokaże mi tutaj świetne miejsca do biegania. W sumie biegaliśmy wspólnie 4 razy i muszę przyznać, że to było najlepszy guided tour jaki mogłem mieć. Dzięki temu wiem jak słynny architekt krajobrazu Lenne oprowadzał swoich gości po Parku Sanssouci, jak Berliński Mur przecinał niektóre parki w północnej części Poczdamu, jak pracują stare pompownie dostarczające wodę do fontann i podlewania, gdzie polowali Cesarze Niemieccy oraz gdzie mieściła się fabryka sterowców, a także wiele innych ciekawostek. Trasy są tutaj niesamowicie malownicze: parki historyczne, lasy, stare uliczki, nowe ścieżki rowerowe, rzeka, jeziora. Naprawdę polecam.

Ostatni tydzień stażu upłynął mi na współpracy z p. Heinerem Krelligiem, który koordynuje nowy projekt na temat konserwacji ogrodów historycznych. SPSG planuje w przyszłym roku zorganizować dużą konferencję na ten temat i opublikować książkę. Ja zostałem poproszony o przygotowanie listy najważniejszych ogrodów historycznych w Polsce oraz znalezienie kontaktów do osób, które się nimi opiekują. W ostatnim tygodniu wziąłem również udział w bardzo ciekawym spotkaniu dla prasy, na temat rozpoczęcia prac konserwatorskich w Sali Marmurowej i w Grocie w Neues Palais. To było naprawdę duże przeżycie ponieważ mogliśmy wejść na rusztowania i z bardzo bliska zobaczyć wszystko co się obecnie dzieje w pałacu. W sumie pojawiło się na tym spotkaniu ok. 15 dziennikarzy, czego efektem była spora liczba publikacji następnego dnia. W tym miejscu należy dodać, że obecnie Fundacja prowadzi bardzo wiele projektów konserwatorsko-inwestycyjnych w swoich obiektach, a wszystkie są częścią tzw. „Masterplanu”. Jest to wielki projekt, który rozpoczął się w 2008 roku i potrwa do roku 2017, na który Fundacja otrzymała wsparcie od Rządu Niemieckiego oraz Landu Brandenburgia i Landu Berlin na łączną kwotę 155 mln euro.

To były bardzo intensywne 4 tygodnie, które minęły niezwykle szybko. Chciałbym móc napisać więcej o tym wszystkim, ale jakoś nie starczyło czasu. Kończy się mój staż, jednak z pewnością nie kończy się współpraca z pracownikami Fundacji Pruskie Pałace i Ogrody Berlin-Brandenburg. Cieszę się, że mogłem tutaj być, poznawać nowe miejsca i ludzi.

Reklamy

Na pożegnanie

I jeszcze jedna ciekawostka z ostatniej chwili:

Ostatni dzień stażu poświeciłam między innmi na przegląd literatury. Przwiozę do Wilanowa trochę ciekawostek o dawnych ogrodach kuchennych (fruktowych) i narzędziach ogrodniczych. A poniżej ciekawy link do strony niemieckiej sieci ogrodow kuchennych:

www.kuechengarten.net

 

3użytkowe

Buraki raz jeszcze 🙂 Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

Na nas już czas.

Poczdam żegna nas ciepło, my rownie cieplo żegnamy Poczdam.
Taka prawda, od kilku dni panują tu koszmarne upały – codziennie jest ponad 30 stopni. Warunki pracy przy tej temperaturze są ciężkie, ale niekiedy diametralnie różne. Pracując w budynku dyrekcji – o dziwo marzniemy (grube mury), natomiast na strychu Neues Palais w magazynach – duchota jest nie do wytrzymania. Ostatnie dni wykorzystujemy na zakończenie i zdanie prac, prowadzimy ostatnie serdeczne rozmowy.
Podsumowując pobyt w Poczdamie wiemy, że pozostaną nam same miłe wspomnienia. Wyjeżdżamy pełni wrażeń, nowych kontaktów i milych wspomnien.
Nie wszystkie piękne miejsca udało się zobaczyć, a więc będą powody, aby tutaj wrócić. To był ciekawy i owocny miesiąc. Do zobaczenia Joanna, Julia i Adam
plan
kwiatki

moja praca

ogrod charlottenburg

palac1

perspektywa
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</

Rezydencja „Króla żołnierzy”

Wizyta w położonym na wschód od Poczdamu pałacu Königs Wusterhausen dała nam możliwość poznania ulubionej rezydencji Fryderyka Wilhelma I (prezent gwiazdkowy od ojca w wieku 10 lat) zwanego często „królem żołnierzy”. Człowieka surowego dla siebie i najbliższych; ojca Fryderyka Wielkiego. Władcy absotutnego, ceniącego stabilizację, niewrażliwego na przyjemności tego świata, niezbyt popierajacego powszechną edukację. Pozycję królestwu miała zapewnić budowana i reformowana przez niego armia oraz tworzona od podstaw administracja finansowa wraz z infrastrukturą gospodarczą.
Zwarty w swej bryle, niezbyt atrakcyjny pałac o charakterze mieszkalno-obronnym, jest jednym z młodszych nabytków fundacji. Został włączony do zespołu około 1990 roku, a od 2000 jest udostępniany publiczności.
palac
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Stałą ekspozycję osnuto wokół postaci króla Fryderyka Wilhelma I, najważniejszego mieszkańca, jako że było to jego ulubione miejsce. Dzisiejszy wystrój stanowią starannie dobrane artefakty z kolekcji fundacji, przedstawiające epizody z życia monarchy. M. in. jest tu autoportret F.W.I oraz kopie znanych arcydzieł namalowanych przez panującego. Tworzył je, pragnąc odwrócić własną uwagę od cierpień spowodowanych chorobą. W jednej z sal zgromadzono ich kilkanaście. Obrazy są raczej naiwne, ale mają wartość historyczną ze względu na osobę autora.
krol portret
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Ponadto, król znany był z tego, że lubił spotykać się i dyskutować w kameralnym gronie zaufanych doradców. Spotkaniom tym, pozbawionym oficjalnego charakteru obowiązkowo towarzyszyło palenie fajek oraz picie piwa. W sali audiencyjnej stoi największy ze znanych w Niemczech kufel/dzban (117 litrów), wykonany w Augsburgu, dekorowany srebrnymi monetami. Wśród 700 monet i medali przedstawiających członków rodziny Hohenzollernów, polonicum – moneta z przedstawieniem Zygmunta III Wazy.
kufel

monety
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Na koniec muszę wspomnieć o ciekawym, dobrym artystycznie i dość sporym portrecie. Przedstawia on oficera von Calckstein, jednego z dwóch, najważniejszych wychowawców Fryderyka Wielkiego. Obraz ten, dwa tygodnie temu został darowany Fundacji przez anonimowego ofiarodawcę!! Ale mają szczęście!!!

Dobrze jest mieć przyjaciół

20130718_091115

Budynek Generalnej Dyrekcji SPSG//Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. A, Grabiński

Wydawać by się mogło, że nasz program jest tak naładowany zwiedzaniem kolejnych pałaców i ogrodów, że nie mam zupełnie czasu na pracę. Blisko, ale nie do końca jest to prawda. Na dowód możecie zobaczyć jak wygląda budynek Generalnej Dyrekcji SPSG, w którym pracuję. Czym jest w ogóle Pressereferat? To właściwie nic innego jak rzecznik prasowy, który pracuje bezpośrednio z Dyrektorem Generalnym. Obecnie na tym stanowisku w Fundacji pracują dwie osoby, które pracują na pół etatu, więc wzajemnie się uzupełniają i zastępują. Wspomagani są oni przez praktykantów i stażystów. Do ich obowiązków należy właściwie wszystko co dotyczy mediów i General Direktora, czyli umawianie wywiadów, odpowiadanie na pytania dziennikarzy, organizowanie konferencji prasowych i specjalnych spotkań. Poza tym codziennie muszą monitorować co się na temat Fundacji pojawia w prasie. Najczęściej taki monitoring robią praktykanci, jednak jeśli ich nie ma to Tina Schüman lub dr Ullrich Henze muszą robić to sami. Ostatnio i ja się mogłem do tego przydać. Dostałem więc 7 gazet (Die Welt, Der Tagesspiegel, Berliner Morgenpost, Berliner Zeitung, Märkische Allgemeine, Frankfurter Allgemeine Zeitung oraz Die Zeit). Są to zarówno tytuły regionalne, jak i lokalne oraz ogólnokrajowe. Jeden, Die Zeit,  to tygodnik. Na szczęście sezon jest iście ogórkowy, więc właściwie żadnych artykułów nie znalazłem, jedynie kilka wzmianek o koncertach, które w weekend odbywają się w Charlottenburgu i Pfingstenbergu. Mimo wszystko takie sprawdzanie prasy zajmuje sporo czasu, a mi jeszcze więcej przez moją, delikatnie mówiąc, nie najlepszą znajomość niemieckiego. Później trzeba jeszcze wszystkie wycinki prasowe zeskanować i zarchiwizować. Chciałoby się więc zapytać dlaczego Fundacja nie zleci tego monitoringu jakiejś wyspecjalizowanej, zewnętrznej firmie, tak jak to robimy w Wilanowie. I ja takie pytanie zadałem. Okazuje się, że jest to przede wszystkim kwestia pieniędzy. Kiedyś zostało wykonane zapytanie ofertowe do różnych firm, które się monitoringiem mediów zajmują, ale przesłane propozycje cenowe były tak wysokie, że nie zdecydowano się na podjęcie współpracy. I właściwie mnie to specjalnie nie zdziwiło, bo wiem przecież, że cena zależy tutaj głównie od ilości słów kluczowych, które chcemy monitorować. A jeśli weźmiemy nazwy wszystkich obiektów, którymi się Fundacja opiekuje i potraktujemy je jako takie słowa kluczowe to wyjdzie nam całkiem pokaźna suma.

A jak wygląda praca w innych działach, na innych stanowiskach? Na pierwszy ogień weźmy pozyskiwanie funduszy. Miałem ostatnio przyjemność spotkać się z Leonie von Gadow, która w Dziale Marketingu zajmuje się fundraisingiem. Przyznam, że wiele ciekawych rzeczy się dowiedziałem. Przede wszystkim, jak stwierdziła Leonie, osobą, która tak naprawdę pozyskuje sponsorów jest dyrektor prof. Hartmut Dorgerloh. To on spotyka się z wieloma osobami, namawia ich osobiście do współpracy, sprawia, że czują się ważni. Osoba pracująca na stanowisku fundraisera jest więc po prostu wsparciem dla dyrektora w tych wszystkich kontaktach z potencjalnymi sponsorami. Pozyskiwanie tych środków można podzielić na trzy kategorie: sponsorzy, wpłaty od osób indywidualnych oraz fundusze różnych fundacji (Drittmitteln). W sumie w ten sposób udaje się uzyskać co roku od 3 do 6 mln euro. To całkiem niezła sumka, trzeba przyznać. Nie wiem jaki to procent ich rocznego budżetu (pewnie przy ich obecnych projektach inwestycyjnych niewielki), ale mimo wszystko robi wrażenie. Bardzo ciekawe są przede wszystkim projekty, które zachęcają osoby indywidualne do wspierania Fundacji. W zeszłym roku została uruchomiona strona projektu „Ein Quart Geschichte„, na której w bardzo prosty sposób możemy wesprzeć konserwację podłogi w Sali Marmurowej Neues Palais. Multimedialna aplikacja pozwala nam nawet wybrać odpowiedni fragment podłogi, który chcemy „zabezpieczyć”. Im większy obszar zaznaczymy tym większą wpłatę musimy zrobić. W aplikacji można dokonywać wpłat od 10 do 10000 euro. Do chwili obecnej udało się zebrać w ten sposób 112998,40 euro i choć konserwacja Sali Marmurowej już się rozpoczęła to wpłacać i wykupywać kolejne kwarty można nadal. Podobnym projektem jest „Königlicher Weinberg auf dem Klausberg”, polegający na odtworzeniu królewskiej winnicy na wzgórzu Klausberg. Cały projekt oparty jest również o wpłaty indywidualnych osób i co ciekawe odtwarzaniem winnic zajmuje się firma zatrudniająca osoby niepełnosprawne „Mosaik”. Poza tym można wpłacać pieniądze Fundacji przelewem na jakiś konkretny cel lub ogólnie na działalność, można wykupić sobie ławkę w parku, albo wrzucić trochę gotówki do specjalnej puszki (ustawione są w każdym budynku, który można zwiedzać). Jest to zdecydowanie, bardzo dobrze rozwinięta działalność Fundacji. Poza tym Leonie w najbliższym czasie ma się zająć dwoma nowymi projektami. Pierwszym jest wolontariat, czyli opracowanie programu przyciągnięcia do Fundacji osób, które chciałyby pracować dobrowolnie i za darmo. I to jest coś w czym ja mogłem im pomóc, ponieważ postanowiłem, że opiszę im po prostu jak to wygląda u nas i będzie to dla nich rekomendacja jak mogą to robić. Drugim projektem jest tzw. „marketing testamentowy”. To może brzmieć trochę kontrowersyjnie, ale generalnie chodzi o to żeby zachęcać starsze osoby, które nie mają prawdopodobnie żadnej rodziny, aby przekazywały swoje pieniądze na kulturę wspierając naszą organizację. W Polsce wydaje mi się to jeszcze nierealne, w Niemczech to dopiero raczkuje, ale całkiem nieźle działa w Belgii czy Holandii.

Ale to oczywiście nie koniec pozyskiwania funduszy. Mimo, że zdarzają się bardzo hojni indywidualni ofiarodawcy (w zeszłym roku jeden z mieszkańców Poczdamu przekazał SPSG 1 mln euro 🙂 ), to jednak bardzo ważne jest wsparcie instytucjonalne. Takim ogromnym wsparciem są przyjaciele SPSG, czyli Stowarzyszenie Przyjaciół Pruskich Pałaców i Ogrodów (Freunde der Preußischen Schlösser und Gärten e.V.). W tym roku ta organizacja obchodzi 30-lecie swojego istnienia. Przez ten czas Stowarzyszenie wielokrotnie wspierało Fundację w większych i mniejszych projektach, pomagało konserwować, restaurować, ratować kolejne zabytki. Stowarzyszenie zakładały 33 osoby, a teraz posiada ono ponad 1500 członków!!! Mimo, że roczna składka to minimum 100 euro to często Stowarzyszenie zbiera jeszcze pieniądze od swoich członków jeśli trzeba wesprzeć jakiś projekt. Czasem jest to konserwacja jakiegoś obiektu, czasem zakup czegoś nowego do kolekcji. Na przykład kilka lat temu udało się kupić dzięki Stowarzyszeniu obraz, który należał do Andy Warhol’a, a przedstawiający trzech „tańczących królów” (tak określił go Andy Warhol): Augusta II Mocnego, Fryderyka Wilhelma I (króla Prus) oraz Fryderyka IV (król Danii). Panowie spotkali się prawdopodobnie w 1709 roku w Caputh i teraz w tym pałacu wisi ten obraz. Stowarzyszenie Przyjaciół założyło również specjalną spółkę, która prowadzi wszystkie sklepy muzealne w pruskich pałacach. Dzięki temu SPSG nie musi w te sklepiki, ani w ich asortyment zupełnie inwestować, natomiast część zysków ze sprzedaży jest oczywiście przekazywana na działalność Fundacji.

Najwieksza z rezydencji – Neues Palais

Najbardziej imponującą pod względem rozmiarów rezydencją Poczdamu jest bez wątpienia Neues Palais, zamykający od strony północno-zachodniej założenie rezydencjonalne Fryderyka Wielkiego – Sanssouci (co znaczy ”życie bez trosk”). Olbrzymi pałac zbudowano i kompletnie wyposażono w ciągu 6 lat (1763-1769)!!!! Przeznaczony był dla rodziny i gości Fryderyka Wielkiego, przybywających tu na letni odpoczynek. Po drugiej stronie dziedzińca wybudowano oddzielne – równie imponujące pomieszczenia dla służby i kuchnie. Ponieważ dystans pomiędzy budynkami był na tyle duży, że przewożone potrawy całkowicie stygły, Fryderyk Wilhelm IV kazał wybudować pod dziedzińcem odrębny korytarz. Przewożono nim specjalnymi wagonikami przygotowane w kuchni potrawy. Niestety, dzisiaj nie jest on udostępniany publiczności.
Wiodącym stylem dekoracji Pałacu było rokoko, w którym zakochany był właściciel. Ta imponująca realizacja, ciesząca oko gości przybywających tu na letni odpoczynek, przysparzała zarządzającym pałacem wielu trosk. Pierwsze niedogodności, zaczęły się już w cztery lata po otwarciu podwoi. Marmurowe podłogi jednej z największych sal na piętrze pałacu – zaczęły zapadać się pod swoim ciężarem. Ich „odchudzanie” przez zeszlifowywanie wymagało hektolitrów wody, która wsiąkała w drewniane elementy konstrukcji. Dziś różnorodnych problemów z utrzymaniem Pałacu jest bez liku. W najbliższych latach, od strony wschodniej, ruszą prace osuszania fundamentów, a od zachodniej remonty cieknących dachów. Do tego czasu, mają być zlikwidowane magazyny na strychach. Dlatego też kolekcja w magazynach już jest stopniowo pakowana i przygotowywana do transportów, chociaż nie ma nawet fundamentów nowych pomieszczeń.
palac
palac2
sluzba
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</

Przechodząc przez wnętrza Neues Palais, cierpnie skóra na myśl ogromu prac, które czekają na konserwatorów w tym miejscu. Prawie każda z sal wymaga konserwacji. Tych, które już się jej szczęśliwie doczekały jest dosłownie kilka (na 200). Przygotowania, badania i próby już trwają. Przykładowo, na jednym z paneli boazeryjnych, w salonie koncertowym Fryderyka Wielkiego, przed trzema laty, na podstawie odkrywek, zaproponowano trzy odcienie różu do rekonstrukcji. Pomalowane fragmenty boazerii, są monitorowane i doskonale widać, jak na przestrzeni tego dosyć krótkiego czasu zmieniły się użyte barwy. W dwóch z nich zaszły wyjątkowo niekorzystne zmiany. W tym wypadku upływający czas i brak środków na prace restauratorskie są sprzymierzeńcem, co pozwala na weryfikację podjętych decyzji oraz możliwość ich korekty.
panel boazerii
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Podobne dylematy – co wybrać – mają np.: konserwatorzy mebli. Kanapa w prywatnym gabinecie Fryderyka Wielkiego, pokryta była kiedyś żółtą tapicerką. Z czasem, kanapę wyniesiono, a panele boazeryjne przemalowano na różowo i tak zachowały się do dnia dzisiejszego. Kiedy kanapa wróciła na swoje pierwotne miejsce (zgodne z zapisem inwentarzowym), aby zharmonizować wystrój, jednocześnie nie pozbawiając mebla oryginalnego pokrycia, przygotowano pokrowiec/atrapę w nowej tonacji. Nowe, dopasowane do kształtu mebla tkaniny, naniesione na tiul, okrywają oryginalną tapicerkę pozwalając na zachowanie spójności wystroju wnętrza z działaniami prewencyjnymi.
Kanapa oczekujaca
Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Paprocka Gajek</
Ogrom doskonale wykonanych już prac konserwatorskich widoczny jest natomiast wtedy, kiedy przyglądamy się wyposażeniu pałacu. Większość fantastycznego rzemiosła, w tym mebli z warsztatów braci Spindlerów czy M. Kambly jest już po konserwacji. Mistrzostwo i precyzja jej wykonania, wzbudza najwyższy szacunek.
Bardzo ciekawie zaaranżowano te miejsca ekspozycji, z których zaginęły ważne elementy wyposażenia wnętrza i jest o tym wiedza. W salonie koncertowym Fryderyka Wielkiego brakuje m.in. dwóch kanap krytych francuskimi tapiseriami ze scenami myśliwskimi. Na podstawie zdjęć archiwalnych przygotowano ich czarno-białe atrapy i ustawiono we wnętrzu. Podobnie przygotowano wyobrażenie wiszącej półki na książki, w prywatnym gabineciku jednego z gości pałacu. Co ciekawe, jest to jeden z pierwszych tego typu mebli, wcześniej wiszące półki były tylko w kuchni, a książki przechowywano w szafach bibliotecznych.

Dobre pomysły

Przedostatni tydzień stażu za nami. Dla mnie przyniósł on kilka ważnych spotkań. Na wtorkowym spotkaniu działu ogrodowego prezentowałam historię i przemiany ogrodów wilanowskich, dodatkowo opowiadałam również o edukacji przyrodniczej w naszych ogrodach, a także przedstawiłam wstępną koncepcję pomysłów na działania edukacyjno-popularyzatorskie w ramach wystawy ogrodowej, która odbędzie się w przyszłym roku nieopodal Łaźni Rzymskich. W czwartek uczestniczyłam w bardzo ciekawym seminarium, które zostało zorganizowane dla studentów. W ramach seminarium odbyły się prezentacje prac dyplomowych studentów, które wykonywane były na terenie ogrodów historycznych, głównie w zakresie architektury krajobrazu, ale także archeologiczne i związane z turystyką ogrodową. Także pracownicy Fundacji Pruskich Pałaców i Ogrodów oraz uczelni współpracujący z Fundacją prezentowali zagadnienia, których warto się podjąć w ramach prac dyplomowych. Na koniec odbyła się krótka wycieczka po parku Glienicke na terenie, którego odbywało się seminarium. Myślę, że takie seminarium i angażowanie studentów do prowadzenia badań na terenie muzeum to bardzo dobry pomysł.

1spotkanie

Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

2spotkanie

Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

3spotkanie

Seminarium/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

Wracając rowerem z seminarium z przyjemnością oglądałam coraz to nowe artystyczne wizje realizowane na skrzynkach z elektrycznością. Poczdam do bardzo piękne i zadbane miasto. W wielu miejscach postarano się by również infrastruktura techniczna wyglądała ładnie i ciekawie. Oto kilka przykładów:

4elektrycznosc

5elekrtycznosc

6elektrycznosc

7elektrycznosc

8elektrycznosc

Jadąc szybko autobusem można niektórych obiektów po prostu nie zauważyć. Tą skrzynkę mijam wracając z pracy.

9elektrycznosc

Na tym zdjęciu wbrew pozorom są dwie skrzynki.

10elektrycznosc

A kto mieszka w tym ładnym domku? Transformator?

11.elektrycznosc

12.elektrycznosc

Niektóre budynki techniczne mają nawet zielone dachy.

13.elektrycznosc

To już drugie miejsce, w którym obserwuję taki pomysł. Pierwszy raz widziałam malowaną skrzynkę elektryczną w Wersalu. Może to też idea do przemyślenia przez władze dzielnicy Wilanów, ba! a czemu nie miasta Warszawy?

Tydzień zakończyliśmy w Charlottenburgu spotkaniem z Panem Krelligiem, który przygotowuje przyszłoroczny kongres dotyczący działań konserwatorskich w ogrodach. Bardzo ciekawy jest fakt, iż dużą wagę przykładają tu do wpływu zmian klimatu na ogrody i jak to wpłynie na prowadzenie prac konserwatorskich w przyszłości, co często podkreśla Profesor Rohde – kierownik działu ogrodowego. Pan Krellig oprowadził nas po pięknym parku i odtworzonych po wojnie ogrodach Charlottenburga, które charakteryzują się fantazyjnym, można by powiedzieć neobarokowym wzorem.

17.charlottenburg

Charlottenburg/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

14.charlottenburg

Charlottenburg/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

15.charlottenburg

Charlottenburg/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska

16.charlottenburg

Charlottenburg/Stiftung Preußische Schlösser und Gärten Berlin-Brandenburg/fot. J. Dobrzańska