Świąteczne zajęcia

Maria Teresa cieszyła się dobrym zdrowiem i już od kwietnia przenosiła się wraz ze swym dworem do Schönbrunn, który tak jak Wilanów też był letnią rezydencją. Stąd nasi koledzy z KIMU już od połowy marca rozpocznają cykl zajęc poświeconych Wielkanocy. Na powitanie Marii Teresy pałac musiał być gotowy. Obecnie w Austrii żywa jest tradycja wielkanocnego zająca, ktory znosi  czekoladowe jajka i rozrzuca je w ogrodach i parkach. Maria Teresa z pewnością w zajacą nie wierzyła, jednak jak na pobożną monarchinię  przystało musiała celebrować to najważniejsze katolickie świeto.  Mali uczestnicy zajeć wielkanocnych w Schönbrunnie będa wykonywać  świąteczne zające, kurczaki, kurki i pudełka.

Schönbrunn poza podstawową ofertą zwiedzania i imprez urodzinowych oferuje szereg zajęć, ktore odbywają się tylko o określonej porze roku. Tak jak zajęcia świateczne, czy wspomninane już wcześniej słodkie zajęcia karnawałowe. W ten sposób łatwiej jest namowić na przyjście do pałacu grupy z Wiednia, ktore już uczestniczyły w zajęciach edukacyjnych. W KIMU przeważają grupy z Wiednia i jego okolic. Odsetek grup z pozostałej części Austrii jest stosunkowo nieduży.Tym bardziej warto zatem zawalczyć o lokalną publiczność.

Temat przedświateczny wybrałam nieprzypadkowo, w Wiedniu czuć już wiosnę. Z każdym dniem robi się coraz cieplej, a Wiedeńczycy szukają słońca w pałacowym parku.

walca grają

Już całkiem niebawem, bo w czwartek można zatańczyć walca w samej Staatsoper na Wiener Opernball 2012. Aby znaleźć się w grupie szcześliwców, ktorzy otworzą bal trzeba umieć tanczyć walca, mieć wyczucie rytmu, uiścić opłatę w wysokości około1000 euro, zakupić stosowny przyodziewek, w wypadku Pań to suknia w kolorze białym, przejść pozytywnie kwalifikacje i mieć nie mniej niż 17  i nie wiecej niż 25 lat. Ach gdybym to wiedziała nieco wcześniej:-) Wiedeń w karnawale tańczy na balach. Ponoć Maria Teresa zakazała świętowania karnawału na ulicach miasta ze względu na częste przypadki rozbojów, które miały miejsce gdy rozochocony tłum wymykał się spod kontroli. Ze wspólnych dobrodziejstw karnawałowych mamy tu także znane i lubiane Krapfen czyli pączki. Skąd zwyczaj pączkowy przywędrował do Polski? Czy podobnie jak Austriacy zapożyczyliśmy go od Czechów? Na autorkę/a pierwszego prawdopodobnego komentarza w tej sprawie czeka nagroda.

W KIMU także świętowany  będzie karnawał. Na najbliższą niedzielę planowana jest impreza karnawałowa, na którą najmłodsi mogą przyjść we własnych kostiumach bądź przebrać się w stroje edukacyjne KIMU. Kostiumów edukacyjnych w samym Schönbrunnie można się doliczyć powyżej stu. Kolejne 50 używane jest w Hofburgu na potrzeby imprez urodzinowych. Ubrania są w kilku rozmiarach, tak by i pieciolatka i dziesięciolatek, a nawet Pani wychowawczyni znaleźli tu coś dla siebie. Schönbrunn współpracuje z krawcową, która wykonuje stroje edukacyjne inspirowane z jednej strony modą rokokową, z drugiej ubiorem z czasów Franciszka Józefa.

W czasie piątkowych urodzin dzieci w strojach a la Sisi i Franz paradowały po palacu Hofburg ku ciesze pozostałych zwiedzających.

Wracając jeszcze do budyku Staatsoper, który stoi nieopodal Hofburga, to przyznam poruszyła mnie niezwykle dramatyczna historia jego powstania. Budowlę zrealizowano na podstawie projektu Eduarda van der Nüll i Augusta van Sicardsburga. Projekt, mimo że został wyłoniony w konkursie, był ostro krytykowany przez prasę i mieszkańców Wiednia. W końcu do jego przeciwników przyłączył się sam cesarz. Słowa krytyki skłoniły Nülla do targnięcia się na swoje życie, natomiast Sicardsburg zmarł w kilka tygodni później na wylew. Po tych wydarzeniach Franciszek Józef za każdym razem, gdy widział jakiś  projekt architektoniczny nieodmiennie twierdził „Bardzo mi sie podoba”.

Przypis

Andrzej Niewiadowski, Austria po polsku, Warszawa 2009

Grüss Gott

Wylądowałam w Austrii i już pierwsi napotkani ludzie witali mnie słowami Grüss Gott, co zawsze trochę mnie dziwi, bo dlaczego nie tradycyjnie jak uczyli na lekcjach języka niemieckiego Guten Tag? Mieszkam w pobliżu Austriackiego Centrum Konferencyjnego na nowoczesnym osiedlu złożonym z wieżowców i bloków.  Zaraz za budynkami rozciągają się tereny zielone, które jak sobie wyobrażam, mogą wiosną wyglądać spektakularnie.
Do Wiednia przyjechałam na staż w Kindernmuseum (KIMU). KIMU to wydzielona część pałacu Schönbrunn dostosowana do zwiedzania przez najmłodszych. Zabytkowe sale tego skrzydła mieszczą zaledwie kilka komnat z oryginalnym wyposażeniem, reszta z nich jest zaaranżowana współcześnie. Umieszczono tu wiele narzędzi edukacyjnych. Repliki przedmiotów z kolekcji, rzeczy do dotykania, przymierzania, obracania, szufladki z materiałami, które można wyciągać, oglądać, klocki, puzle, makiety…
ImagePierwszy dzień w Schönbrunnie rozpoczęłam od podglądania różnego rodzaju zajęć dla dzieci –  oprowadzania tematycznego dla uczniów (w wieku ok. 10 lat) i zajęć urodzinowych (ok. 6 lat). Całe szczęście, że przed wyjazdem udało się odkurzyć mój niemiecki, bo z samym angielskim trudno by było uczestniczyć w zajęciach. Sposób prowadzenia spotkań z dziećmi jest podobny do tego, co robimy w Wilanowie. Czyli rozmawiamy, zadajemy pytania, nie zarzucamy faktami, staramy się rozbudzić zainteresowanie snując opowieści o życiu codziennym, przytaczając ciekawostki z życia dworu.

Nie zdawałam sobie sprawy jak wielką popularnością cieszy się Sisi, to wlaśnie ją maluchy wskazują najczęściej jako mieszkankę Schönbrunnu. Cesarzowa Elżbieta jest dużo bardziej znana niż na przykład Maria Teresa, no i oczywiście usuwa w cień własnego męża – Franciszka Józefa.
Urodziny w Kindernmuzeum (KIMU) rozpoczynają się od przebierania. Wszystkie dzieci przywdziewają stroje dam dworu i dworzan, a następnie wykonują zbiorową fotografię zgromadzone wokół tronu z szacownym jubilatem. Zasoby strojów edukacyjnych są ogromne. Na zadaszonym dziedzińcu KIMU stoi kilka szaf z ubraniami w różnych rozmiarach. Kolejnym punktem programu jest spacer po salach KIMU. Na tym etapie dzieci poznają obyczaje związane z modą okresu rokoka. Czeszą i dekorują peruki, malują się. Prowadząca opowiada o zwyczaju malowania się mężczyzn w XVIII w., jednak opowieści te nie przekładają się na zwiększone zainteresowanie uczestniczących w zajęciach chłopców możliwością nałożenia na policzki różu. Dzieci dowiadują się, w jaki sposób dawniej należało powitać króla i próbują odegrać tę scenę. Królem bądź królową jest oczywiście jubilat. Po przejściu przez sale pałacu dzieci udają się no poczęstunek, gdzie toczy się już tradycyjna konsumpcja tortu urodzinowego. Po około 2,5 godz. uradowani goście wraz z jubilatem otrzymali pamiątkowe bidony i wrócili do domów. ImageJa natomiast poszłam na wieczorny spacer i kiedy już nieźle zmarzłam zaopatrzyłam się w Maroni – czyli jadalne kasztany;-)