pozłacane urodziny

Najlepiej zacząć staż od urodzin i tak też go zakończyć. Przez miesiąc przyglądałam się ofercie urodzinowej w Schönbrunnie. Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w specjalnych zajęciach urodzinowych organizowanych w MOBI. Ta urodzinowa propozycja nie jest zbyt często zamawiana, ze względu na jej wysoki koszt. Musiałam czekać prawie cały miesiąc, by móc w niej uczestniczyć. Warsztat pozłotniczy trwa długo, bo około 3 godzin, do czego dochodzą, jeszcze przygotowanie i sprzatanie sali, wiec lekko licząc animator musi pracować non stop 5 godzin.  Każdy z uczestników otrzymuje ramę, którą maluje a następnie złoci. W przerwie pomiedzy schnięciem farby z warstwą kleju, a przystąpieniem do złocania, uczestnicy urodzin idą na krótkie 20 minutowe zwiedzanie MOBI. Dzieci ogladają część ekspozycji , która prezentuje warsztat pracy pozłotnika. Mogą tam poznać narzędzia i materiały niezbędne do pracy pozłotnika. Sama formuła warsztatów  jest niesłychanie prosta, ale dzieci wychodzą z nich z bardzo efektownymi pracami. Myślę, że warszataty pozłotnicze bardzo dobrze wpisywałaby się też w ofertę edukacyjną Wilanowa. Natomiast wdrożenie jej będzie możliwe tylko w przypadku posiadania stałej sali edukacyjnej. Warsztat małego pozłotnika to też miejsce, gdzie kawałki szlachmetal poniewierają się po podłodze i na stołach. Zajęcia podobają się nie tylko dzieciom, ale też dorosłym. Rodziców jubilatki (Geburstagkind) nie trzeba było specjalnie zachecać do złocenia. Założyli fartuchy ochronne i też wzieli się do pracy.

Po miesiącu pobytu udało mi się przeanalizować obecną ofertę urodzinową Schönbrunnu oraz przedstawić kilka nowych propozycji zajęć . Przygotowanie tej analizy nie było dla mnie łatwym zadaniem (to jest bardzo dobra i przemyślana oferta),  dużo szybciej szło mi wymyślanie nowych aktywności edukacyjnych. Mam nadzieję, że udało mi się zaproponować kilka rozwiązań wzbogacających zajęcia, tak by dzieci mogły aktywniej w nich uczestniczyć.

Pozostając jeszcze w pozłotniczej tematyce zapraszam na fotowycieczkę do Melku, który zwiedzałam w czasie weekendu. Podobno mnisi podpisując umowę z pozłotnikiem odpowiedzialnym za dekorację przyklasztornego kościoła umówili się, że zapłacą mu za całość wykonanej pracy, a nie oddzielnie za materiał i robociznę. Benedektyni chcieli w ten sposób ograniczyć koszty i tak udało się ozłocić kościoł wykorzystując jedynie 3 kg złota.